Wedding Day Midge (1990)

Reklamowana jako Barbie’s Best Friend Midge Hadley zawitała na rynku zabawkarskim w roku 1963. Pierwsze wydanie – Straight Leg Midge, podobnie, jak jej przyjaciółka, dostępne było w trzech wariantach kolorystycznych: blonde, brunette oraz redhead/titian i, choć w roku 1965, w przypadku Bendable Leg Midge, firma Mattel ponownie dała konsumentom możliwość wyboru, to właśnie ta ostatnia, rudowłosa wersja wpisała się na dobre do panteonu przyjaciół Barbie.

Rok po swoim debiucie, w 1964, Midge zakochała się w świeżo wyprodukowanym przyjacielu Kena – Allanie Sherwoodzie. Piegowata piękność i rudowłosy młodzieniec trwali u swego boku aż do roku 1966, kiedy to oboje w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęli z taśm produkcyjnych.

Barbie i Ken, pochłonięci pojawianiem się w coraz to nowszych odsłonach u boku coraz to nowszych znajomych, najwidoczniej zapomnieli o istnieniu swoich licealnych przyjaciół. Jako pierwsza przypomniała o sobie nieco odmieniona Midge, która, porzuciwszy swój oryginalny headmold sygnowany datą 1958 na rzecz przyjemniejszej w odbiorze twarzy Steffie 1971, powróciła w roku 1988, by dołączyć do Barbie w serii California Dream. W nowej odsłonie pojawiła się także rok później, tym razem, jako Cool Times Midge.

Początek lat 90. przyniósł kolejne zmiany. Po pierwsze – Midge poddała się kolejnej korekcji twarzy, przyjmując tym razem wypromowany wraz z serią Barbie and The Rockers (1986) headmold Diva 1985, który, podobnie jak miedziane włosy, stał się synonimem tejże postaci. Po drugie – Midge przypomniała sobie o dawnej miłości (a może to miłość pierścionkiem zaręczynowym przypomniała o sobie?), postanawiając tym samym wyprawić the year’s most glamorous wedding!

Tak oto w roku 1990 na rynku pojawiły się lalki z serii Wedding Day Midge!

Po raz pierwszy w historii firma Mattel postanowiła wydać serię w dwóch wariantach – standardowym, w postaci lalek sprzedawanych oddzielnie (wyjątek stanowi Kelly i Todd, sprzedawani w komplecie) lub w formie gigantycznego gift setu Wedding Party Midge (na zdjęciu poniżej), w którego skład weszło aż sześć (!) lalek i który tym samym stał się największym, jak dotąd, wyprodukowanym zestawem.

W skład serii, oprócz państwa młodych – Midge i Alana, weszła pierwsza druhna Midge – Barbie, jej życiowy towarzysz Ken, będący jednocześnie najlepszym przyjacielem pana młodego i jego drużbą, a także bliżej niespokrewnione z nikim dzieci – Kelly, czyli dziewczynka sypiąca kwiatki oraz Todd – chłopiec niosący obrączki.

Nikogo nie powinno dziwić, że, podobnie, jak w przypadku wielu innych serii wypuszczonych na rynek pod logiem Mattel, także i tu nie obyło się bez zawirowań. Wielu z Was zauważyło już pewnie nieścisłość w samej nazwie – określenie Wedding Day wraz z imieniem konkretnej postaci pojawia się na pudełkach lalek sprzedawanych oddzielnie. Zbiorowy gift set opatrzony jest natomiast nazwą Wedding Party oraz imieniem niekwestionowanej gwiazdy wydarzenia (wybacz Barbie!) – Midge. Mamy więc dwie różne nazwy identycznie wyglądających lalek! Drobnostka…

Po ponad dwudziestoczteroletniej nieobecności na rynku zabawkarskim, wskrzeszony na potrzeby serii (i własnego ślubu!) Alan, powrócił z nowym, skróconym imieniem! Niegdyś rudowłosy, perkatonosy Allan, w roku 1990 wyrzucił z imienia jedno „L”, by z nową twarzą – headmold Alan Long Hair 1990, przefarbowany na kasztanowy brąz, ubrany w biały smoking, niezwykle podkreślający opaleniznę w kolorze dorodnej marchwi, mógł stanąć na ślubnym kobiercu i pojąć za żonę licealną miłość. Następnie zniknąć na dziesięć lat i powrócić ponownie dopiero wraz z serią Happy Family.

 A skoro o Alanie mowa, poniżej możecie zobaczyć zdjęcie promocyjne serii Wedding Day pochodzące z włoskiego katalogu, na którym to w rolę Pana Młodego wcielił się Derek (headmold sygnowany datą 1985), znany z serii Barbie and The Rockers (1985).

Kelly i Todd, bliźniacze rodzeństwo i ich pojawienie się w roku 1990 także wprowadziło nieco zamętu do lalkowego świata! Na pierwszy rzut oka, z racji identycznych strojów, można by wnioskować, że Todd jest krewnym Kena, zaś Kelly to młodsza siostra Barbie. Nic bardziej mylnego! Obie lalki stworzono w oparciu o nowy chłopięcy headmold Todd 1990. Kelly jest więc jedyną w historii lalką-dziewczynką, która otrzymała tę twarz! Rok później, na rynku pojawiła się młodsza siostra Barbie – ośmioletnia Stacey, której bratem bliźniakiem był waśnie… Todd (napis na pudełku Party ‚n Play Todda z roku 1992 mówi sam za siebie – Twin Brother of Stacie). Kelly natomiast zniknęła na dobre. Kim więc jest dziewczynka sypiąca kwiatki? Biorąc pod uwagę podobieństwo do małego Todda, lalki z serii Wedding Day mogą być ze sobą spokrewnione. A więc zadajmy sobie pytanie – czy Stacey to nowa Kelly?

W ferworze ślubnych przygotowań, firma Mattel nie oszczędziła nawet Panny Młodej! Podobnie, jak w wielu innych przypadkach w historii istnienia Barbie, o końcowym wyglądzie Midge zadecydował… kraj produkcji. Choć ogólny projekt graficyzacji twarzy pozostał bez zmian, ciemnogranatowa oprawa oczu i nad wyraz rumiane poliki u wersji malezyjskiej wyraźnie wyróżniają się na tle egzemplarzy wyprodukowanych w Chinach.

Oprócz dwóch odmiennych twarzy, Midge otrzymała także różne włosy! Wyprodukowana na początku lat 90. lalka dostępna była zarówno w wersji z saranowymi, jak i kanakaleonowymi włosami. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż kanakaleon, który w roku 1990 czasy swojej świetności ma dopiero przed sobą, o wiele lepiej utrzymuje formę włosa, podczas gdy saran po latach ma tendencję do prostowania się. Dzięki temu dziś możemy natrafić na Midge (dotyczy to także większości lalek, które zjechały z taśm produkcyjnych na przełomie lat 80. i 90.) z perfekcyjnie rozłożonymi w pudełku kanakaleonowymi lokami, jak i pofalowanymi, widocznie odkształconymi włosami z saranu. Warto więc zwrócić uwagę na ten szczegół podczas zakupów!

Co ciekawe – nie ma zasady łączącej ze sobą kraj produkcji, malunek twarzy, tworzywo, z jakiego wykonano włosy oraz tego czy lalka wchodziła w skład gift setu, czy nie. Przygotowałem dla Was małe zestawienie (poniżej): pierwsza od prawej strony to malezyjska wersja Wedding Day (czyli sprzedawana osobno) z ciemną oprawą oczu i pięknie skręconymi włosami z kanakaleonu; środkowa lalka, wyprodukowana w Chinach – także w włosami z kanakaleonu, ale już z delikatniejszym makijażem, weszła w skład zestawu Wedding Party; ostatnia – chińska wersja, z niebieską oprawą oczu i saranowymi włosami to moja Wedding Day Midge. Widzicie różnicę?

Obecna na rynku w roku 1991 seria Wedding Day, jako jedna z ważniejszych linii sezonu, nie mogła obejść się bez całej gamy spersonalizowanych, ślubnych akcesoriów. Tak oto, oprócz samych lalek, do sprzedaży trafiła wymienna garderoba, zaprojektowana z myślą o miesiącu miodowym Midge. W przeciwieństwie do dostępnych w sklepach różowych ubranek dedykowanych Barbie, poślubne stroje, sygnowane nazwą Wedding Day Fashions utrzymane były w pastelowych kolorach różu, mięty i fioletu.

W katalogu na rok 1991, promującym produkty firmy Mattel, modelkami Wedding Day Fashions były wydane rok wcześniej Midge Ski Fun (1991) oraz All Stars (1990). Midge mogła więc spokojnie przebierać się podczas miesiąca miodowego…

Pozostaje pytanie – gdzie ten najbardziej glamorous wedding of the year miałby się odbyć? Pomyślano także i o tym! W roku 1991 wydano w dwóch odsłonach Wedding Chapel – biało-różową ślubną kaplicę, w wersji podstawowej (poniżej) i drugą, wzbogaconą o ślubne stroje dla państwa młodych, w razie, gdyby ktoś mimo braku konkretnej Midge i Alana, chciał pobawić się w ślub.

Najciekawsze akcesoria zostawiłem na sam koniec. Bridal Shower (przyjęcie przedweselne), Engagement Party (przyjęcie zaręczynowe) oraz Fashion Trunk (skrzynia na ubrania) wydano w roku 1991 i, jak nietrudno zauważyć – wydano je pod nazwą Wedding Day.

Nie byłoby w tym nic dziwnego (w końcu akcesoria tematycznie pasują do wydarzenia), gdyby nie fakt, że na zdjęciach pokazowych próżno szukać Midge i Alana. Zamiast nich możemy ponownie zobaczyć Dereka i bliżej niezidentyfikowaną lalkę z headmoldem Steffie 1971. Czyżby tak wyglądały prototypy młodej pary?

Rok po ślubie, w katalogu promującym nowości firmy Mattel, Midge i Alan pojawili się jako szczęśliwi rodzice dwójki bliźniąt, które, jak głosi napis – „w magiczny sposób potrafiły trzymać butelkę i zabawki”. Podczas sesji zdjęciowej wykorzystano przestylizowane lalki z serii Wedding Day, zaś bezimienna linia… nigdy nie trafiła do produkcji. Jest więc to ostatnie zdjęcie Alana przed jego tajemniczym zniknięciem.

Idea rodzinnej serii, choć w nieco zmienionej formie, powróci wraz z Alanem dopiero po roku 2000…

Na koniec już i tak dość obszernego wstępu, mała ciekawostka. Wydana w roku 1991, największa, jak do tej pory ślubna seria Wedding Day sprawiła, że dzwony kościelne rozdzwoniły się na dobre, zaś ochoty na wypowiedzenie małżeńskiej przysięgi nabrała sama Barbie. Od tego momentu suknię ślubną przywdziewa niemal co roku, nie przejmując się zbytnio podejrzeniami o jakiekolwiek zapożyczenia. I tak, w roku 1994, pod różaną altaną (motyw pudełka jakby znany) odbyło się Wedding Party (gdzieś już to słyszałem), w którym udział wzięła Barbie oraz jej bliźniacze rodzeństwo – Stacey (a nie Kelly?) i Todd. Tym razem bez Pana Młodego. Ken pojawił się natomiast w roku 1996 w gift secie Wedding Fantasy, tylko… czy aby na pewno to Ken?

Wedding Day Midge co prawda nie spędzała mi snu z powiek, ale przyznam, że chodziła za mną od dłuższego czasu. Głównie podczas przeglądania ofert na rodzimym portalu aukcyjnym, na którym to wiele lat temu, jeszcze na początku mojej przygody z kolekcjonowaniem, ujrzałem właśnie wspomniany wcześniej sześciolalkowy gift set Wedding Party. Jak na tamte czasy, cena zestawu była astronomiczna, przez myśl mi nawet nie przeszło, że mógłbym wydać aż tyle na lalki (nawet i sześć!). W porównaniu z dzisiejszymi cenami pojedynczych lalek playline z lat 80. i 90., obecnie zestaw ten należałby do grona życiowych okazji.

Kiedy więc trafiłem na sprzedawaną osobno Wedding Day Midge, nie zastanawiałem się długo. Niezwykle pomocny w podjęciu decyzji był również fakt, że sprzedający miał w swojej ofercie także Alana. Co prawda nie przepadam za lalkami-mężczyznami i choć wiele Barbie w mojej kolekcji pozostaje osamotnionych, pomimo istnienia kompatybilnych panów, w tym przypadku chciałem przygarnąć komplet. Niestety, Alan był innego zdania i postanowił zamieszkać z kimś innym…

Ale Midge pozostała!

Przód pudełka, oprócz motywu ślubnej altany, zdobi także zdjęcie Midge, prezentującej możliwości ślubnej sukni. Podobnie, jak w przypadku wielu modeli przełomu lat 80. i 90., także i tu firma Mattel postawiła na wielofunkcyjność ubioru. Dzięki specjalnemu projektowi sukni, składającej się w sumie z trzech odrębnych elementów oraz dołączonemu do lalki żakiecikowi, w mgnieniu oka Midge z Panny Młodej mogła przeobrazić się w szczęśliwą mężatkę, udającą się w podróż poślubną!

Tył pudełka prezentuje przepiękne zdjęcie promocyjne wszystkich lalek wchodzących w skład serii Wedding Day (1990).

Po otwarciu pudełka czekało na mnie małe rozczarowanie. Zamiast wspaniałych, tekturowych akcesoriów, które dołączono do gift setu Wedding Party – tekturowy stojak dla lalki, w którego możliwości utrzymania lalki w pozycji stojącej szczerze wątpię. Chyba go przetestuję w ramach pocieszenia!

Dość długo rozważałem na temat tego czy pozostawić Wedding Day Midge w stanie NRFB, czy może jednak pozbawić ją części wartości kolekcjonerskiej i wysunąć chociaż wewnętrzną tekturę. Chęć zajrzenia „pod spódnicę” wygrała!

Tak na prawdę zastanawiałem się nad odtworzeniem fabrycznej fryzury, gdyż, jak możecie zobaczyć – saranowe włosy mojej Midge przypominają bardziej rozszalałe miedziane płomienie, aniżeli eleganckie ślubne pukle. Wizja całego przedsięwzięcia sprawiła, że bardzo szybko skapitulowałem…

Jak już wspomniałem, cały strój Midge jest zaprojektowany według zasady „2 in 1”, czyli suknia ślubna i wygodny strój na podróż poślubną w jednym. Suknia składa się więc z trzech elementów – obszernej tiulowej spódnicy, obszytej delikatną koronką; bufiastych, koronkowych rękawów, które można zdjąć, jak rękawiczki (nie są one przytwierdzone do góry stroju) oraz dopasowanej sukienki mini o zdobionym koronką i srebrną nitką gorsecie, która w połączeniu z dołączonym do lalki fioletowym żakietem tworzy ów podróżno-miodowy kostiumik.

Dopełnieniem sukni ślubnej jest oczywiście wielki tiulowy welon mocowany na toczku, idealnie wpisujący się w stylistykę wczesnych lat 90. Dodatkiem do całości są kolczyki o diamentowym szlifie, pasujące do srebrnej nitki misternie wplecionej w koronki.

Oprócz sukni i welonu, Midge otrzymała także nieodłączny atrybut Panny Młodej – bukiet. Różowe róże, choć nieco pożółkłe (czyżby coś starego?), ozdobione liśćmi i długą różową wstążką wspaniale komponują się z całością.

Pod spódnicą natomiast kryje się obowiązkowa podwiązka (coś niebieskiego!). Tu także znalazł schronienie przez moim czujnym okiem woreczek ze szczotką do włosów i klasycznymi szpilkami. Oczywiście w kolorze białym!

Dużym zaskoczeniem była dla mnie złota obrączka, namalowana na serdecznym palcu lewej dłoni. Choć patent ten już był wykorzystywany przez firmę Mattel (m.in. w serii Heart Family z roku 1985), przyznam szczerze, że tutaj się go nie spodziewałem. Prawą dłoń standardowo zdobi pasujący do kolczyków pierścionek. Czyżby zaręczynowy?

 

I wreszcie bohaterka dzisiejszego wpisu – Wedding Day Midge – w całej swej okazałości. Choć opisywana przeze mnie wyżej wersja malezyjska mogłaby spokojnie startować w konkursie na Najpiękniejszą Kiedykolwiek Wyprodukowaną Lalkę Midge i wygrać go bez przeszkód, egzemplarz produkcji chińskiej jest równie uroczy. Spójrzcie tylko na ten gwiezdny rozbłysk w oku!

Tworząc dzisiejszy wpis nie mogłem oprzeć się pokusie zestawienia ze sobą wszystkich lalek z twarzą Diva 1985, które znajdują się w mojej kolekcji: (od lewej) Diva z serii Barbie and The Rockers (1985), Midge z serii All Stars (1989), Wedding Day Midge (1990) i In-Line Skating Midge (1996).

Tyle na dziś!

Do zobaczenia kolejnym razem! 😉

PS. Zdjęcia z początkowej fazy wpisu pochodzą z grafiki google.com

Midge ‚Life in the Dreamhouse’ (2012)

Jak wiecie, nie jestem fanem dzisiejszych playline! Brak pomysłowości, monotonia headmoldów i facepaintów, wszechobecny brokat, tandetnie wykonane ubranka i złe gatunkowo włosy, które się plączą od samego patrzenia na nie (a także: brak ciała Twist N Turn 1966, headmoldu Superstar 1976 i całkowite odejście od estetyki lat 80. i 90.), przyprawia mnie o dreszcze! Choć ślinienie się do rzędów pudeł, stojących na sklepowych regałach, już dawno przestało sprawiać mi przyjemność, ostatnimi czasy Mattel postanowił sprawić niespodziankę nie tylko mi, ale także i reszcie kolekcjonerów, ceniących sobie jakość i ducha czasów świetności Barbie. Tak oto, po dziesięciu latach nieobecności, na rynek powróciła pierwsza i jedyna przyjaciółka Barbie „od serca” – Midge!

Zanim jednak o niej, króciutko o samej serii 😉

„Life in the Dreamhouse” – to jeden z najświeższych projektów filmowych Mattela. Utrzymany w konwencji reality show miniserial ukazuje widzom perypetie Barbie, jej młodszych sióstr oraz, bo jakże by inaczej (?) – grona jej oddanych przyjaciół. Przyznaję bez bicia, że nie znam na wylot wszystkich odcinków. Te, które miałem przyjemność oglądać, niestety żadnych wartości edukacyjnych za sobą nie niosły. Ot, krótka, łatwa i przyjemna dla oka produkcja, w której jedynym problemem jest padający deszcz, pękająca w szwach szafa czy brak brokatu. 

Moją uwagę przykuł jednak fakt, że, w przeciwieństwie do wcześniejszych, pełnometrażowych filmów opowiadających o Barbie, gdzie nasza bohaterka wciela się w rolę człowieka, odgrywającego z kolei wszelkiego rodzaju księżniczki, wróżki i syreny, w serialu „Life in the Dreamhouse” Barbie jest… lalką! Lalką, która ma zaznaczone łączenia w podstawowych punktach artykulacji (podobnie, jak jej zwierzęcy przyjaciele!) i korzysta z przedmiotów w skali 1:1. Jakieś skojarzenia? Bo w mojej głowie siedzi tylko obraz roztańczonych lalek Barbie w urządzonym na sklepowym regale przyjęciu nad basenem w drugiej części kultowego „Toy Story”. Dla tych, którzy mają słabą pamięć, bądź też (o zgrozo!) nigdy nie widzieli przygód Chudego, Buzza i reszty zabawek Andy’ego, wspomniany przeze mnie fragment filmu:

Choć w serialu „Life in the Dreamhouse” grafika komputerowa jest na moje oko nieco tańsza, przez co mimika postaci momentami przypomina bardziej tę u bohaterów gry „The Sims”, aniżeli bohaterów kultowej trylogii, to widok postaci trzymającej ubranko w realistycznym opakowaniu w skali 1:1 czy sam dźwięk terkoczących stawów sprawia, że na chwilę cofam się w czasie, czując emocje podobne do tych, towarzyszących mi podczas oglądania „Toy Story” i scen, w których pojawiała się Barbie.

Miało być krótko… Wracajmy więc do bohaterki dzisiejszego wpisu 😉

Kiedy w sieci pojawiły się pierwsze oficjalne informacje traktujące o wznowieniu produkcji najlepszej przyjaciółki Barbie, a obrobione komputerowo zdjęcia promocyjne obiegły wszelkie lalkowe strony, postanowiłem, że nagnę swoje zasady i, jak tylko będzie to możliwe, dołączę ją o swojej kolekcji. A, z racji tego, że ostatnio stałem się bardzo wybredny i ciężko zdecydować mi się na jakiekolwiek lalkowe zakupy, Midge od wczoraj dumnie pręży swoją artykułowaną pierś na mojej półce…

To, nad czym najbardziej ubolewam, to brak zdjęć promocyjnych zdobiących pudełko, prezentujących inne lalki, wchodzące w skład serii ‚Life in the Dreamhouse’. Zamiast tego – wygenerowani komputerowo bohaterowie serialu i kilka filmowych kadrów…

Gwoli ścisłości, w serialu oprócz Barbie i jej chłopaka – Kena, zobaczyć możemy także Nikki (czemu nie Christie ze swoim headmoldem?), Teresę (czemu nie z headmoldem Teresa 1990?), Summer, Raquelle i oczywiście – Midge (wszyscy widoczni na odwrocie pudełka, zdjęcie poniżej). Serialowe perypetie obejmują także młodsze siostry Barbie – Skipper, Stacie i Chelsea’ę, trójkę jej plastikowych pupili – kotkę Belissę, psa Taffy i konia Tawny oraz brata bliźniaka Raquelle – Ryana.

Nie wiedzieć czemu, najstarsza siostra Barbie – Skipper z osiemnasto-dziewietnastoletniej Teen Skipper stała się na powrót szesnastolatką, w dodatku brunetką (!) z różowymi pasemkami (!), zaś najmłodsza z sióstr, znana niegdyś jako Shelly (USA)/Kelly (Europa), w serialu ochrzczona została imieniem Chelsea.

A skoro już jesteśmy w kręgu pytań, na które trudno znaleźć odpowiedź – nie rozumiem, czemu Mattel tak usilnie stara się wykreować Barbie na dziewiętnastolatkę, zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę jej debiut w 1959 roku i ówczesny wizerunek dojrzałej kobiety?! Czyżby firma liczyła na to, że Barbie-nastolatka odciągnie swoich „rówieśników” od wszelkiego rodzaju komunikatorów czy nowinek technicznych i zachęci do tradycyjnej zabawy? Hm… Czasem ciężko zrozumieć mechanizmy kierujące zmianami zachodzącymi w świecie Barbie. 

Znów odbiegam od tematu…

Serialowy debiut Midge miał miejsce w odcinku 28. – „A Smidge of Midge” (odcinek z polskim dubbingiem: „Przed państwem Midge”). W związku z pojawieniem się najlepszej przyjaciółki Barbie, która wizualnie przypomina pierwsze egzemplarze lalki, cały epizod utrzymany jest w konwencji sitcomu z lat 60., z charakterystycznym śmiechem publiczności. Na odwrocie pudełka znajduje się kadr, ukazujący scenę powitania dawno zapomnianej przyjaciółki (zdjęcie poniżej).

Co ciekawe, w momencie przybycia do Malibu, gdzie rozgrywa się akcja serialu (a nie w jakimś dziecięcym pokoju?!), Midge ma na sobie sukienkę Friday Night Date (#979), produkowaną w latach 1960-1964. Poniżej skan z katalogu, prezentujący pierwowzór owego stroju:

(google.com)

Zastanawia mnie tylko jedno – czemu Midge powróciła w serialu w formie vintage? Czyżby Mattel zapomniał o jej nieprzerwanej karierze na rynku w latach 90.? A co z jej dziećmi i mężem Allanem?

Pozostańmy jeszcze chwilę przy pudełku Midge i przyjrzyjmy się jego kształtowi… Ponieważ Mattel przyzwyczaił nas do standardowych, prostokątnych pudeł z szybką, niektórych dziwić mogą pudełka lalek serii ‚Life in the Dreamhouse’. Wypukła szybka, pełniąca zarazem znaczną część opakowania przywodzi mi na myśl pudełka, w które pakowano lalki w latach 70.! 

I w końcu doszliśmy do samej lalki… 😉

Z kolekcjonerskiego punktu widzenia Midge ‚Life in the Dreamhouse’ jest modelem przełomowym! Nie dość, że najlepsza przyjaciółka Barbie powróciła na rynek po dziesięciu latach nieobecności, powróciła ona także z uwielbianą przez wszystkich twarzą Steffie 1971! Tym samym stała się trzecią Midge, dzierżącą ów headmold (po ‚Cool Times’ i ‚California Dream’ Midge z 1988 roku)!

Strój Midge jest dokładną repliką tego, w czym pojawiła się w serialu, zaraz po metamorfozie. Dodatkiem do lalki jest niebieska sukienka, utrzymana w klimacie vintage dziewczyny z sąsiedztwa. 

Pod względem kształtu, także i biżuterię odwzorowano w 100%. Jedynym minusem jest brak niebieskiej farby, pokrywającej inkrustacje…

Odnoszę wrażenie, że tworząc twarz Midge ‚Life in the Dreamhouse’ firma zadbała o każdy szczegół tak, by tchnąć w dzisiejsze playline ducha dawnej świetności lalek sygnowanych logiem Mattel… Obym miał rację! 😉

Wystarczy spojrzeć w te wielkie niebieskie oczy, przyjrzeć się rozchylonym ustom, charakterystycznym łukowatym brwiom i drobnym piegom, by poczuć na nowo lata 90. A wprawiane rzęsy? Jedno zalotne mrugnięcie i jesteśmy w drugiej połowie lat 60.! 

Muszę Was niestety zmartwić! Nie mogłem odebrać sobie tej przyjemności i nie zestawić ze sobą kluczowych w historii Mattela modeli Midge 😉

Od lewej strony: Vintage Straight Leg Midge (1963) – pierwsza i chyba najmniej urodziwa wersja; Midge ‚Cool Times’ (1988) – jedna z dwóch Midge wydanych w latach 80. z twarzą Steffie 1971Midge ‚In-Line Skating’ (1996) – najbardziej znany wizerunek Midge, tworzony przez headmold Diva 1985Midge ‚Life in the Dreamhouse’ (2012).

I tak oto firma Mattel rozpoczęła nowy rozdział w historii istnienia Midge – pierwszej i najlepszej przyjaciółki Barbie. Ciekawe, jak dalej potoczą się jej losy? Jak myślicie? Przypomni sobie o miłości do Allana? Wyjdzie ponownie za mąż? Urodzi kolejne dziecko? A może znów zniknie na kilka lat?

Obym tylko zdążył z kolejnym wpisem do tego czasu… 😉

Midge and the All Stars (1989)

Witam wszystkich w październiku! 

Jesień za oknem, powrót do uczelnianej rzeczywistości i napięty do granic możliwości grafik w pracy nie napawa optymizmem! A cóż może być lepszego na jesienną chandrę, niż… kolorowe lalki? Zwłaszcza te pachnące trzymanym latami w pudełku winylem?

Co prawda lalka, którą dzisiaj pragnę Wam przedstawić nie jest najświeższym z moich jesiennych antydepresantów, aczkolwiek zanim będę miał szansę obfotografować pewną nowo przybyłą „słonecznie sensacyjną” gromadkę minie trochę czasu, pora przyjrzeć się modelowi, który czeka już jakiś czas w kolejce na swoje „pięć minut” – Midge and the All Stars z roku 1989.

Lalkę tę nabyłem na rodzimym Allegro i, choć pudełko jest nieco podniszczone (mam wrażenie, że to także zasługa Poczty Polskiej, dzięki uprzejmości której Midge trafiła do mnie w postaci awizo, zaś fizycznie walała się gdzieś na pocztowym zapleczu), wnętrze pozostało nienaruszone od momentu pojawienia się serii na rynku aż do chwili, kiedy wziąłem pudełko w swoje ciekawskie łapki…

Seria ‚Barbie and the All Stars’ nie ma nic wspólnego z wcześniejszymi wydaniami o identycznie skonstruowanej nazwie – mam na myśli Barbie and the Rockers (1986 i 1988), Barbie and the Sensations (1988) czy Barbie and the Beat (1989). Nie są to więc lalki wchodzące w skład kolejnego zespołu muzycznego, którego liderką jest Barbie! To seria przyjaciół lubiących sport i dobrą zabawę (niekoniecznie wynikającą z uprawiania sportu!), a ich nazwa wzięła się od motywu przewodniego, widocznego na ubrankach każdej z lalek – motywu gwiazdy.

 W skład serii ‚Barbie and the All Stars’ weszli: (od lewej) Christie (headmold Christie 1987), Ken (Crystal Head 1983), Barbie (Superstar 1976), Teresa (Steffie 1971) oraz Midge (Diva 1985), z czego każda z lalek otrzymała inny gadget, będący wyrazem jej sportowego uwielbienia! I tak oto Christie, lubiąca jogging, pojawiła się z pałeczką, Ken – z piłką do koszykówki, Barbie – ze skakanką, Teresa – z rakietą tenisową, zaś Midge – z zestawem do gry w sotfball…

Jak na serię z końca lat 80. przystało, nie mogło zabraknąć także i niespodzianki w postaci popularnych wówczas wielofunkcyjnych ubranek oraz akcesoriów! Dzięki dołączonej sportowej torbie, treningowy strój w mgnieniu oka można było zamienić na wyjściowy outfit, idealny na wieczorną potańcówkę w klubie! 

Wszystko za sprawą „magicznych” toreb, które po wywróceniu na drugą stronę stawały się albo tiulową spódnicą (w przypadku Barbie), albo sukienką z falbaną (Midge i Christie), albo spodniami (Ken), albo modnie wiązaną w pasie kurtką (Teresa)!

Co ciekawe, na zdjęciu promocyjnym widniejącym z tyłu pudełka, Midge, jako jedyna otrzymała stary typ butów na obcasie! Wszystkie inne lalki mają natomiast klasyczne szpilki, charakterystyczne dla końcówki lat 80. i niemalże całych lat 90.!

A to już Midge uwolniona z pudełka, roztaczająca wokół zapach lat 80.

Przyznam, że ze znanych mi modeli Midge o headmoldzie Diva 1985, to właśnie ta podoba mi się najbardziej! Oliwkowozielone oczy, różowe usta, rumieńce na polikach i to, z czego Midge przecież słynie – czyli piegi, w połączeniu z rudawym blondem jej włosów (widzicie mieszankę platynowych i złotych włókien?) dodaje uroku jej perkatemu noskowi, a w efekcie lalka wygląda na niewinną, lubiącą sport nastolatkę…

Skupmy się jeszcze na dodatkach – rakieta oraz piłka do softball’a nie została dołączona do lalki w postaci oddzielnych elementów, tylko jako połączony „ramką” gotowy do rozłączenia odlew…

Poniżej oczywiście standardowo dodawana szczotka oraz dwie pary butów – białe tenisówki oraz fioletowe szpilki…

W ręku – magiczna torba, sprawdzona przeze mnie osobiście – rzeczywiście zmienia się w sukienkę! Nieco pogniecioną, ale można to nazwać sukienką…

Kolczyki z brokatową naklejką, na której widnieje temat przewodni modelu – rakieta oraz piłka do softballa…

Również zdobiona brokatową naklejką puszka z napojem, w razie, gdyby Midge zmęczyła się machaniem rakietą…

I na koniec (bez tego w latach 80. by się nie obyło!) – tekturowe dodatki, czyli rękawica, puchar, bazy, napój ze słomką, torebka-kopertówka oraz czasopismo sportowe z Midge na okładce, a także instrukcja obsługi plastikowej rakiety i wykorzystania „magicznej” torby…

Kończąc dzisiejszy post, jako ciekawostkę dodam, że Midge z serii ‚Barbie and the All Stars’ była jedną z dwóch Midge z twarzą Diva 1985! Pomimo iż jako postać powróciła na rynek rok wcześniej – ‚California Dream’ (1988) oraz ‚Cool Times’ (1988), w tych dwóch przypadkach Midge wystąpiła z twarzą Steffie 1971

Wykorzystywany zaś od roku 1986 headmold Diva 1985 tworzył inne przyjaciółki Barbie – Diva z serii ‚Barbie and the Rockers’ (wydana dwukrotnie: w 1986 i 1988 roku), Bopsy z serii ‚Barbie and the Sensations’ (1988) oraz ‚Dance Club’ Kayla (1989).

Dopiero w serii ‚Barbie and the All Stars’ oraz wydanej w tym samym roku serii ‚Barbie and the Beat’ twarz ta została przydzielona pierwszej przyjaciółce Barbie – Midge i stała się tym samym jej najbardziej rozpoznawalnym wizerunkiem…

Midge ‚Dance Moves’ (European) (1995)

Po zapudełkowanej Barbie ‚Carol Burnett’ (2009) i wiekowej ‚Fashion Photo’ (1978), przyszła pora na odrestaurowanego trupka!

Mimo iż sam staram się ograniczać „zużyte” lalki, które zajmują coraz więcej miejsca, czasem chęć przywrócenia blasku takiej zmaltretowanej przez czas i (przede wszystkim!) dzieci lalki wygrywa z rozsądkiem… I tu z pomocą przychodzą moi rodzice, którzy, jako sporadyczni bywalcy pchlich targów, zawsze wśród stosów używanych i, w większości, nieprzydatnych nikomu przedmiotów, wyszperają jakieś Barbie. Oczywiście, nie kupują byle czego! Zostali doskonale poinstruowani:

1. lalki wyłącznie z sygnaturą „Mattel”,

2. na plecach musi być data „1966”, 

3. na karku wszystkie daty starsze, niż „1998”,

4. jeśli sygnatura na karku jest inna, niż „1976” i „1998” – brać w ciemno!,

5. jeśli sygnatura jest na pośladku – brać w ciemno!,

6. jeśli lalka ma sygnaturę „Mattel” i patrzy w bok – brać w ciemno!,

7. jeśli lalka ma sygnaturę „Mattel” i ma „naturalne rzęsy – brać w ciemno!,

8. data „1999” na ciele i „1998” na karku – szukajcie dalej!

W związku z wytycznymi, Mama nauczyła się dyskretnie sprawdzać wszelkie sygnatury, ponieważ sprzedawcy, widząc, że lalka wzbudza zainteresowanie nie tylko, jako kupa plastiku i sztucznych, skołtunionych włosów, podwyższają cenę… Tak też było tym razem! W efekcie rodzicom udało się upolować jeszcze niezidentyfikowaną, jak do tej pory, Barbie na ciele typu bend and move i ‚Dance Moves’ Midge, którą chciałbym Wam dziś przedstawić! 

 

Seria ‚Dance Moves’ została wydana w roku 1995, czyli czasy mojego dzieciństwa. Doskonale pamiętam reklamę, ukazującą roztańczone lalki! Dla tych, którzy jej nie znają lub też chcieliby przywołać związane z nią wspomnienia, zapraszam:

(youtube.com)

 

‚Dance Moves’ czyli „tanecznie ruchy” to seria czterech lalek, których ciała-hybrydy zostały stworzone z połączenia klatki piersiowej ciała TNT 1966, z rękoma PTS zgiętymi w łokciach pod kątem 90. stopni oraz części miednicznej i nóg pochodzących od ciała typu bend and move. Ponadto w klatkę piersiową wbudowany jest mechanizm, dzięki któremu lalka, gdy przechyla się ją w talii w bok, „trzepocze” rękoma. Ów „taneczny” ruch firma Mattel wykorzystała po raz pierwszy w drugim wypuście serii ‚Barbie & The Rockers: Real Dancing Action’ (1988). Wówczas jednak zmodyfikowaną klatkę piersiową połączono ze standardowymi dla ciała TNT 1966, zginanymi w kolanach nogami. Typ ciała, który prezentuje seria ‚Dance Moves’ został wykorzystany tylko ten jeden raz!

Jak już wspomniałem, ‚Dance Moves’ to seria czterech lalek: (na zdjęciu poniżej, od lewej) Barbie (headmold Superstar 1976), Midge (Diva 1985), Teresa (Teresa 1990) i Christie (Christie 1987). Co dziwne, Midge, jako jedyna(!), została wydana wyłącznie w Europie, dlatego też nie pojawia się w amerykańskiej reklamie…

(google.com)

 

Jak na lalkę z pchlego targu przystało, ‚Dance Moves’ Midge zawitała u mnie w stanie dalece odbiegającym od ideału! Potargane i skołtunione włosy, dziecięcy repaint, wykonany żółtym pisakiem, pomalowane paznokcie, przebarwienia na ciele i… kolczyk w pępku, wykonany lakierem do paznokci! Z drugiej strony włosy zachowały oryginalną długość, lalka nie miała żadnych ubytków w facepaincie, miała oryginalne kolczyki (wyłącznie sztyfty, srebrne koła najwidoczniej zaginęły) i pierścionek, a jej ciało nie było „rozklekotane”. Wszystko to złożyło się na idealną kandydatkę do mojej kolekcji! 😉

Tym razem udało mi się wykonać zdjęcie po przybyciu Midge, dlatego mogę Wam zaprezentować lalkę zarówno „przed” zabiegami renowacyjnymi:

… jak i już „po”! 

Oczywiście najwięcej czasu zabrało mi przywrócenie włosów Midge do stanu świetności. Kiedy lalka miała już za sobą mycie, odżywkę i wygładzanie wrzątkiem, długo zastanawiałem się, jaką fryzurę powinna mieć?! Przyznam, że marzyły mi się puszyste i monstrualne loki, ponieważ w takiej wersji Midge z headmoldem Diva 1985 jest rzadko spotykana (o wiele częściej spotykane są karby bądź końskie ogony!), jednak, ostatecznie, postanowiłem odtworzyć oryginalną fryzurę, o wiele bardziej pasującą do płaskich, sportowych stóp…

Niestety, pisakowego „repaintu” nie udało mi się usunąć, zwłaszcza, że jest wykonany w takich miejscach, w których operowanie wacikiem nasączonym acetonem byłoby ryzykowne dla facepaintu. A ponieważ winyl, z którego wykonane są główki lalek Barbie ma to do siebie, że lubi absorbować pigment z wszelkiego rodzaju narzędzi pisząco-malujących, Midge będzie musiała żyć z różową plamą na czole, żółtymi cieniami na powiekach i żółcią w kącikach ust… Podobnie wygląda kwestia przebarwień na ciele, wywołanych przez nadmierne działanie promieni słonecznych. 

O przybyciu swojej europejskiej przyjaciółki szybko dowiedziała się ‚Dance Moves’ Barbie (1995), a odświeżenie dawno zapomnianej przyjaźni zaowocowało przymiarką oryginalnego stroju oraz kolczyków…

Midge ‚Cool Times’ (1988)

Dawno mnie tu nie było! Wakacje, sesja, sprawiający problemy aparat i opóźniająca się paczka ze Stanów – to wszystko złożyło się na prawie miesięczną przerwę w blogowaniu! Na szczęście dziś znalazłem chwilę, by przedstawić Wam jedną z moich nowości, a jest nią… Midge ‚Cool Times’ z roku 1988!

W skład serii ‚Cool Times’ wchodzi pięć lalek, z których każda posiada fastfoodowy motyw przewodni, powtarzający się na biżuterii, ubranku oraz będący plastikowym dodatkiem do samej lalki! Oprócz tego, każda z postaci otrzymała własną „zabawkę”, dzięki której może spalać kalorie przyswojone podczas objadania się fast foodem… 

Midge przybyła do mnie w stanie NRFB i, mimo że jej pudełko nosi wiele śladów użytkowania, sama lalka pozostała przytwierdzona do wewnętrznej tekturki.

W pudełku, oprócz standardowo dodawanego woreczka ze szczotką i bucikami (tym razem są to białe tenisówki, a nie, jak zawsze – szpilki!), znalazły się również tekturowe przekąski, których, według ostrzeżenia na pudełku, Midge nie jest w stanie sama trzymać(!) oraz instrukcja obsługi pogo…

Przyznam, że Midge w rzeczywistości wygląda o wiele lepiej, niż na zdjęciach promocyjnych, umieszczonych z boku pudełka!

Tradycyjnie, tył pudełka ukazuje wszystkie dostępne w serii lalki, a są to:

Midge (headmold Steffie 1971),

Barbie (Superstar 1976), której motywem przewodnim jest deser lodowy, zaś zabawką… hulajnoga!,

Teresa (Spanish 1983), skacząca na skakance i uwielbiająca hamburgery!,

Christie (Christie 1987), objadająca się hot dogami, dzierżąca w jednej dłoni paletkę, w drugiej zaś piłeczkę

oraz Ken (Ken 1983), będący fanem pizzy! Jego zabawką jest latawiec, na którym także znalazł się kawałek pizzy! 

Nie wiem, czy to wynik zdjęć promocyjnych, ale pozostałe lalki z serii ‚Cool Times’ nie zachwycają mnie tak, jak Midge. Barbie jest jakaś taka nijaka, niczym nie różni się od innych blondynek z tamtego okresu, poza tym brakuje mi w graficyzacji jej oka pojedynczej dolnej rzęsy (zawartej w rysunku oka Midge!); u Christie nie podoba mi się dobór kolorów w rysunku oka, no i jej fryzura jest jakaś taka za mało monstrualna, jak na tamten okres; Ken, jak to Ken… Nie wzbudza u mnie większych emocji, ale to zapewne dlatego, że Kenów nie zbieram (z wyjątkami oczywiście!)… Teresa, jako jedyna, wpisała się na moją wishlistę!

 

A teraz już Midge uwolniona ze swojego zniszczonego pudełka:

‚Cool Times’ Midge jest jednym z dwóch bardzo ważnych modeli w historii tej rudowłosej, piegowatej przyjaciółki Barbie ze względu na… twarz! Midge ‚Cool Times’, jako drugi (i ostatni!) model otrzymała headmold Steffie 1971! Pierwsza była oczywiście Midge pochodząca z serii ‚California Dream’ (1988), będąca pierwszym egzemplarzem po długiej, trwającej od około roku 1965, nieobecności Midge na rynku!

Kilka zbliżeń na strój i dodatki! Jak już wspomniałem, każda lalka z serii ‚Cool Times’ miała swój motyw przewodni. W przypadku Midge jest to… popcorn! I tak też obrazek prażonej kukurydzy znajduje się na bluzce…

…pogo; został dołączony do lalki także w postaci plastikowego kubełka z popcornem,

…a także na kolczykach!

Co ciekawe, Midge (oraz inne lalki-kobiety z serii ‚Cool Times’) otrzymały nietypowy pierścionek, pasujący do kolczyków!

Pora na kilka zbliżeń tej nieziemsko pięknej twarzyczki! Proste w graficyzacji oczy (utrzymane w niebieskiej tonacji, z żółtym akcentem), urocze piegi i lekko rozchylone, różowe usta sprawiły, że od razu zakochałem się w tej lalce!

Na koniec trzy modele Midge, z których każdy ukazuje jej inną twarz: (od lewej) ‚Cool Times’ (1988), Vintage Straight Leg Midge (1962) i ‚In-Line Skating’ Midge (1996).

Vintage Straight Leg Midge (1963)

 

Wśród licznych noworocznych postanowień, za główny cel (oczywiście w kwestiach mojej kolekcji!) postawiłem sobie, by w tym roku zdobyć całą paczkę z Willows High School! Niecały miesiąc później, do Bubblecut Barbie (1963) dołączyła jej „przyjaciółka od serca” – Midge.

 

Historia Midge

Cztery lata po debiucie najsłynniejszej plastikowej Fashion Model, w roku 1963 na rynku pojawiła się jej najlepsza przyjaciółka – Midge. Co ciekawe, wykorzystany wówczas pierwszy headmold (Midge headmold) jest sygnowany datą 1958, podobnie jak ten, który otrzymała pierwsza Barbie. Można więc spekulować, że Barbie i Midge powstały w tym samym czasie, z tym, że ta druga czekała na dogodny moment, by stanąć rzędem w pudelkach na sklepowych półkach lub, że podczas tworzenia pierwszego modelu Barbie powstało kilka headmoldów, a, jako iż tworzenie ich było niezwykle kosztowne, firma postanowiła spożytkować to, co już i tak zrobiła… Tak czy siak, Midge nie zjeżdżała z taśm produkcyjnych do 1967 roku. W latach późniejszych Barbie poznała masę innych przyjaciółek i kuzynek, a o tej najlepszej przypomniała sobie dopiero w latach 80.!

(google.com)

W świecie Barbie nigdy nie panowała nuda (największy ubaw mają chyba teraz kolekcjonerzy podczas identyfikacji?!), dlatego, kiedy firma wypuszczała na rynek Midge, nie mogło obyć się bez komplikacji…

Vintage Straight Leg Midge (tak brzmi obecnie pełna nazwa lalek wydanych między 1963 a 1964; w późniejszych latach, a konkretnie po 1965 na rynek wkroczyła Bendable Leg Midge!) wydana została w trzech wariacjach, różniących się kolorem włosów oraz kolorami stroju kąpielowego (krój pozostał ten sam!). I tak mamy:

* Brunette Midge – wydaną w stroju różowo-czerwonym,

* Redhead/Titian Midge – wydaną w stroju żółto-pomarańczowym,

* Blonde Midge – wydaną w jasnoniebieskim topie i ciemniejszych kąpielówkach.

(google.com)

Oprócz modeli różniących się kolorami włosów i strojów, powstały Midge:

* z malowanymi zębami,

* bez piegów,

* o malowanych nogach (zabieg stosowany także u Barbie i Kena, mający na celu nadanie bardziej cielistego kolory winylowi, z którego odlewano nogi; dziś lalki te są niezwykle cenne!)

* o krótszych/dłuższych włosach, niż na zdjęciu powyżej.

 

O mojej Midge

Długo zbierałem się, by kupić wreszcie Midge, jednak zawsze znalazło się coś ważniejszego. W końcu jednak postanowiłem, że spełnię marzenie, usiadłem przed komputerem, przekopałem eBay i znalazłem! „W idealnym stanie, z oryginalnymi włosami, bez uszkodzeń facepaintu i bez przebarwień na ciele, ubrana co prawda w ręcznie szyty i do tego poplamiony strój, ale ma oryginalne klapki! I do tego przyzwoita cena… A co mi tam, biorę!”. Kilka godzin czekania, trochę stresu przed końcem aukcji i Midge jest już moja!

 


 

Wprowadziwszy na rynek Midge w 1963 roku, firma Mattel dokonała kilku modyfikacji ciała. Jedną z nich było powiększenie pokrętła w szyi, na które mocuje się główkę lalki, by policzki Barbie i Midge stały się pełniejsze. Drugą natomiast, dość znaczącą dziś dla identyfikacji lalek vintage, była zmiana sygnatury z:

Barbie T.M. / Pats.Pend. / © MCMLVIII / by / Mattel Inc.

na:

Midge T.M. / © 1962 / Barbie ® / © 1958 / by / Mattel, Inc.

Co dziwne, moja Midge ma jednak tę wcześniejszą sygnaturę! Zastanawiałem się czy aby jej ciało nie zostało podmienione z Barbie #5?! W internecie znalazłem jednak informacje, że zdarzały się przypadki, kiedy to Midge wypuszczano na starym ciele… Jeśli więc moja lalka jest takim przypadkiem, jest tym cenniejsza!

 

 

Włosy Midge są w stanie idealnym, zachowały nawet oryginalny skręt!

 

‚Midge headmold’ sygnowany jest, jak już wspomniałem, datą 1958 i jest to teoretycznie mold „zamkniętousty” (w późniejszych latach wykorzystany był do stworzenia P.J. i Christie, które także miały zamknięte usta!), w co wierzyłem, jak w grawitację. Kiedy jednak Midge trafiła w moje ręce, zauważyłem, że jej wargi nie stykają się ze sobą! Spójrzcie sami…

Zapewne stąd też wziął się pomysł firmy na wypuszczanie Midge z malowanymi zębami, by bardziej przypominała lekko uśmiechnięty rysunkowy prototyp z pudełka!

 

Równie wiele pytań (jak dla mnie) niesie za sobą graficyzacja oczu Midge. Mało który model ma je namalowane choć po trosze równo, głównie spotyka się Midge, których jedno oko ma rozbieżnego zeza, przez co lalka, w porównaniu z Barbie, staje się „tą brzydszą”…

Szczególnie widoczna jest ta cecha (charakterystyczna poniekąd dla Midge!) u modeli, które oryginalnie nie miały namalowanych piegów! Dzięki temu dziś można rozpoznać czy trafiło się na kolekcjonerski rarytas, czy to tylko sprawka sprytnego sprzedawcy, który za pomocą zmywacza do paznokci chciał podnieść wartość lalki…

 

 

O stroju

Kiedy przeglądałem stronę aukcyjną, strój, jaki miała na sobie Midge najmniej nie obchodził. Sądziłem, że jest to jakaś podróbka lub po prostu coś uszytego ręcznie. Kiedy odpakowałem Midge, postanowiłem ów strój wyprać. Zadziwiły mnie malutkie zatrzaski, wszyte zarówno w spódnicę, jak i w body… I kiedy już miałem dać sobie z nim spokój, uświadomiłem sobie, że gdzieś już takowy zestaw kolorystyczny widziałem!

 

(google.com)

(google.com)

I tak też, oprócz Vintage Straight Leg Midge, stałem się posiadaczem części oryginalnego stroju od Mattel, wydanego w 1961 roku – ‚Career Girl’!

Jak widać na skanie z katalogu i zdjęciu, zamieszczonych powyżej, w skład kompletu ‚Career Girl’ wchodził: tweedowy żakiet (metkowany),spódniczka oraz pasujący do tego kapelusz, czerwone body, czarne długie rękawiczki i czarne klapki (open toe shoes).

 

 

Niestety, moja spódniczka ma plamy, których nijak nie można sprać…

 

Na koniec chciałbym zwrócić (chyba już po raz kolejny?!) na te nienaturalnie wygięte nogi, przypominające niemal łuk – coś wspaniałego!

Buty, które nosi Midge nie są takie same… Jak podejrzewam, prawy jest oryginalny, lewy natomiast to podróbka „made in Hong Kong”, o czym głosi sygnatura z jego wnętrza!

 

Midge ‚In-Line Skating’ (1996)

Kiedy zobaczyłem ją na Allegro, nie wahałem się ani chwili i ją kupiłem… Midge ‚In-Line Skating’ z roku 1996. I tym razem nie mogłem się powstrzymać, gdzieś podświadomie wiedząc, że NRFB za kilkadziesiąt lat może być warta majątek, odpakowałem ją, obejrzałem z każdej strony i szybko zapakowałem ponownie… Zdjęcia zrobiłem gdzieś między odklejaniem taśmy, a zawiązywaniem drucików…

Midge jeszcze oryginalnie zapakowana. Jako ciekawostkę dodam, że widziałem na kilku zdjęciach ten model (ale także i Barbie z tej serii), przytwierdzone do kartonu odwrotnie, jak w lustrzanym odbiciu…

 

Tu już rozklejony spód pudełka. Midge także różni się w rzeczywistości od prototypu ze zdjęcia – odcień niebieskiego na kasku czy kolor koralika w naszyjniku… No i te kółka w rolkach – szkoda, że jednak ich nie wprowadzono, bo całkiem fajnie to wygląda – zwłaszcza u Midge…

 

Twarz Midge to mold Diva 1985 (ten sam, co u Divy z serii ‚Barbie and The Rockers’). Bardzo podobają mi się oczy lalki – połączenie oliwkowej zieleni i szarości.

Strój jest identyczny, jak ten, który ma na sobie Barbie. Różnią się tylko kolorami (nawiasem – uwielbiam połączenie cytrynowej żółci i fuksji na ochraniaczach!). Jako ciekawostka – spodenki Midge są uszyte z tej samej tkaniny, co koszula Barbie.

Ciało takie, jak u Barbie z tej serii – bend and move. Wybaczcie brak zdjęć, ale już nie chciałem rozbierać Midge… 😉

Kaski wydają mi się bardziej miękkie, niż ten u mojej pierwszej Barbie ‚In-Line Skating’. Nie wiem czy to wynik starości czy złej pamięci…

 

Midge i Barbie razem:

 

Katalog

Miłą niespodzianką po otwarciu pudełka okazał się znajdujący w nim katalog z roku 1996. Prezentowane są w nim chyba wszystkie rzeczy dostępne w tym okresie… Jak widać poniżej, masa w nim błędów. Wyłapałem tylko kilka, bo lalek po 1995 roku nie znam aż tak dobrze, tym bardziej domków i samochodów…

 

‚Great Date’ Ken, ‚Songbird’ Barbie, ‚Mni Van’, ‚Pop-up Trunk’, ‚Muncher Horse’, ‚Barbie Style’, ‚Barbie and Shelly/Kelly Strolling’, ‚Super Ballerina’ Barbie*

* wydana jako – ‚Twirling Ballerina’ Barbie

 

‚Collie’ (kot), ‚Calico’ (pies), ‚Fun Stable’, ‚Teacher’ Barbie, ‚Songbird Barbie Carriage’, ‚Magical Surprice’*, ‚Bubble Gum Shop’

* to ten dom, w którym winda nie była przystosowana dla lalek – inwalidek

‚Li’l friends of Shelly/Kelly’, Happy Birthday’ Barbie, ‚My Size’ Barbie, ‚Gymnast’ Stacie, ‚Galaxy’ Barbie/Teresa/Kira*, ‚Foam ‚n Colour’ Barbie, ‚Bathtime Fun’ Shelly/Kelly

* wydane jako ‚Flying Hero’ Barbie/Teresa/Kira

‚Foam ‚n Colour’ Barbie, ‚Bathtime Fun’ Shelly/Kelly, ‚Pretty Hearts’ Barbie/Teresa/Christie, ‚Sparkle Beach’ Barbie/Ken/Skipper*, ‚Phone Fun’ Skipper, ‚Barbie Mustang’, My First Tea Party’ Barbie

* nie wiem czemu w katalogu zapomniano podpisać Teresę, Kirę, Christie i Stevena?