Wedding Day Midge (1990)

Reklamowana jako Barbie’s Best Friend Midge Hadley zawitała na rynku zabawkarskim w roku 1963. Pierwsze wydanie – Straight Leg Midge, podobnie, jak jej przyjaciółka, dostępne było w trzech wariantach kolorystycznych: blonde, brunette oraz redhead/titian i, choć w roku 1965, w przypadku Bendable Leg Midge, firma Mattel ponownie dała konsumentom możliwość wyboru, to właśnie ta ostatnia, rudowłosa wersja wpisała się na dobre do panteonu przyjaciół Barbie.

Rok po swoim debiucie, w 1964, Midge zakochała się w świeżo wyprodukowanym przyjacielu Kena – Allanie Sherwoodzie. Piegowata piękność i rudowłosy młodzieniec trwali u swego boku aż do roku 1966, kiedy to oboje w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęli z taśm produkcyjnych.

Barbie i Ken, pochłonięci pojawianiem się w coraz to nowszych odsłonach u boku coraz to nowszych znajomych, najwidoczniej zapomnieli o istnieniu swoich licealnych przyjaciół. Jako pierwsza przypomniała o sobie nieco odmieniona Midge, która, porzuciwszy swój oryginalny headmold sygnowany datą 1958 na rzecz przyjemniejszej w odbiorze twarzy Steffie 1971, powróciła w roku 1988, by dołączyć do Barbie w serii California Dream. W nowej odsłonie pojawiła się także rok później, tym razem, jako Cool Times Midge.

Początek lat 90. przyniósł kolejne zmiany. Po pierwsze – Midge poddała się kolejnej korekcji twarzy, przyjmując tym razem wypromowany wraz z serią Barbie and The Rockers (1986) headmold Diva 1985, który, podobnie jak miedziane włosy, stał się synonimem tejże postaci. Po drugie – Midge przypomniała sobie o dawnej miłości (a może to miłość pierścionkiem zaręczynowym przypomniała o sobie?), postanawiając tym samym wyprawić the year’s most glamorous wedding!

Tak oto w roku 1990 na rynku pojawiły się lalki z serii Wedding Day Midge!

Po raz pierwszy w historii firma Mattel postanowiła wydać serię w dwóch wariantach – standardowym, w postaci lalek sprzedawanych oddzielnie (wyjątek stanowi Kelly i Todd, sprzedawani w komplecie) lub w formie gigantycznego gift setu Wedding Party Midge (na zdjęciu poniżej), w którego skład weszło aż sześć (!) lalek i który tym samym stał się największym, jak dotąd, wyprodukowanym zestawem.

W skład serii, oprócz państwa młodych – Midge i Alana, weszła pierwsza druhna Midge – Barbie, jej życiowy towarzysz Ken, będący jednocześnie najlepszym przyjacielem pana młodego i jego drużbą, a także bliżej niespokrewnione z nikim dzieci – Kelly, czyli dziewczynka sypiąca kwiatki oraz Todd – chłopiec niosący obrączki.

Nikogo nie powinno dziwić, że, podobnie, jak w przypadku wielu innych serii wypuszczonych na rynek pod logiem Mattel, także i tu nie obyło się bez zawirowań. Wielu z Was zauważyło już pewnie nieścisłość w samej nazwie – określenie Wedding Day wraz z imieniem konkretnej postaci pojawia się na pudełkach lalek sprzedawanych oddzielnie. Zbiorowy gift set opatrzony jest natomiast nazwą Wedding Party oraz imieniem niekwestionowanej gwiazdy wydarzenia (wybacz Barbie!) – Midge. Mamy więc dwie różne nazwy identycznie wyglądających lalek! Drobnostka…

Po ponad dwudziestoczteroletniej nieobecności na rynku zabawkarskim, wskrzeszony na potrzeby serii (i własnego ślubu!) Alan, powrócił z nowym, skróconym imieniem! Niegdyś rudowłosy, perkatonosy Allan, w roku 1990 wyrzucił z imienia jedno „L”, by z nową twarzą – headmold Alan Long Hair 1990, przefarbowany na kasztanowy brąz, ubrany w biały smoking, niezwykle podkreślający opaleniznę w kolorze dorodnej marchwi, mógł stanąć na ślubnym kobiercu i pojąć za żonę licealną miłość. Następnie zniknąć na dziesięć lat i powrócić ponownie dopiero wraz z serią Happy Family.

 A skoro o Alanie mowa, poniżej możecie zobaczyć zdjęcie promocyjne serii Wedding Day pochodzące z włoskiego katalogu, na którym to w rolę Pana Młodego wcielił się Derek (headmold sygnowany datą 1985), znany z serii Barbie and The Rockers (1985).

Kelly i Todd, bliźniacze rodzeństwo i ich pojawienie się w roku 1990 także wprowadziło nieco zamętu do lalkowego świata! Na pierwszy rzut oka, z racji identycznych strojów, można by wnioskować, że Todd jest krewnym Kena, zaś Kelly to młodsza siostra Barbie. Nic bardziej mylnego! Obie lalki stworzono w oparciu o nowy chłopięcy headmold Todd 1990. Kelly jest więc jedyną w historii lalką-dziewczynką, która otrzymała tę twarz! Rok później, na rynku pojawiła się młodsza siostra Barbie – ośmioletnia Stacey, której bratem bliźniakiem był waśnie… Todd (napis na pudełku Party ‚n Play Todda z roku 1992 mówi sam za siebie – Twin Brother of Stacie). Kelly natomiast zniknęła na dobre. Kim więc jest dziewczynka sypiąca kwiatki? Biorąc pod uwagę podobieństwo do małego Todda, lalki z serii Wedding Day mogą być ze sobą spokrewnione. A więc zadajmy sobie pytanie – czy Stacey to nowa Kelly?

W ferworze ślubnych przygotowań, firma Mattel nie oszczędziła nawet Panny Młodej! Podobnie, jak w wielu innych przypadkach w historii istnienia Barbie, o końcowym wyglądzie Midge zadecydował… kraj produkcji. Choć ogólny projekt graficyzacji twarzy pozostał bez zmian, ciemnogranatowa oprawa oczu i nad wyraz rumiane poliki u wersji malezyjskiej wyraźnie wyróżniają się na tle egzemplarzy wyprodukowanych w Chinach.

Oprócz dwóch odmiennych twarzy, Midge otrzymała także różne włosy! Wyprodukowana na początku lat 90. lalka dostępna była zarówno w wersji z saranowymi, jak i kanakaleonowymi włosami. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż kanakaleon, który w roku 1990 czasy swojej świetności ma dopiero przed sobą, o wiele lepiej utrzymuje formę włosa, podczas gdy saran po latach ma tendencję do prostowania się. Dzięki temu dziś możemy natrafić na Midge (dotyczy to także większości lalek, które zjechały z taśm produkcyjnych na przełomie lat 80. i 90.) z perfekcyjnie rozłożonymi w pudełku kanakaleonowymi lokami, jak i pofalowanymi, widocznie odkształconymi włosami z saranu. Warto więc zwrócić uwagę na ten szczegół podczas zakupów!

Co ciekawe – nie ma zasady łączącej ze sobą kraj produkcji, malunek twarzy, tworzywo, z jakiego wykonano włosy oraz tego czy lalka wchodziła w skład gift setu, czy nie. Przygotowałem dla Was małe zestawienie (poniżej): pierwsza od prawej strony to malezyjska wersja Wedding Day (czyli sprzedawana osobno) z ciemną oprawą oczu i pięknie skręconymi włosami z kanakaleonu; środkowa lalka, wyprodukowana w Chinach – także w włosami z kanakaleonu, ale już z delikatniejszym makijażem, weszła w skład zestawu Wedding Party; ostatnia – chińska wersja, z niebieską oprawą oczu i saranowymi włosami to moja Wedding Day Midge. Widzicie różnicę?

Obecna na rynku w roku 1991 seria Wedding Day, jako jedna z ważniejszych linii sezonu, nie mogła obejść się bez całej gamy spersonalizowanych, ślubnych akcesoriów. Tak oto, oprócz samych lalek, do sprzedaży trafiła wymienna garderoba, zaprojektowana z myślą o miesiącu miodowym Midge. W przeciwieństwie do dostępnych w sklepach różowych ubranek dedykowanych Barbie, poślubne stroje, sygnowane nazwą Wedding Day Fashions utrzymane były w pastelowych kolorach różu, mięty i fioletu.

W katalogu na rok 1991, promującym produkty firmy Mattel, modelkami Wedding Day Fashions były wydane rok wcześniej Midge Ski Fun (1991) oraz All Stars (1990). Midge mogła więc spokojnie przebierać się podczas miesiąca miodowego…

Pozostaje pytanie – gdzie ten najbardziej glamorous wedding of the year miałby się odbyć? Pomyślano także i o tym! W roku 1991 wydano w dwóch odsłonach Wedding Chapel – biało-różową ślubną kaplicę, w wersji podstawowej (poniżej) i drugą, wzbogaconą o ślubne stroje dla państwa młodych, w razie, gdyby ktoś mimo braku konkretnej Midge i Alana, chciał pobawić się w ślub.

Najciekawsze akcesoria zostawiłem na sam koniec. Bridal Shower (przyjęcie przedweselne), Engagement Party (przyjęcie zaręczynowe) oraz Fashion Trunk (skrzynia na ubrania) wydano w roku 1991 i, jak nietrudno zauważyć – wydano je pod nazwą Wedding Day.

Nie byłoby w tym nic dziwnego (w końcu akcesoria tematycznie pasują do wydarzenia), gdyby nie fakt, że na zdjęciach pokazowych próżno szukać Midge i Alana. Zamiast nich możemy ponownie zobaczyć Dereka i bliżej niezidentyfikowaną lalkę z headmoldem Steffie 1971. Czyżby tak wyglądały prototypy młodej pary?

Rok po ślubie, w katalogu promującym nowości firmy Mattel, Midge i Alan pojawili się jako szczęśliwi rodzice dwójki bliźniąt, które, jak głosi napis – „w magiczny sposób potrafiły trzymać butelkę i zabawki”. Podczas sesji zdjęciowej wykorzystano przestylizowane lalki z serii Wedding Day, zaś bezimienna linia… nigdy nie trafiła do produkcji. Jest więc to ostatnie zdjęcie Alana przed jego tajemniczym zniknięciem.

Idea rodzinnej serii, choć w nieco zmienionej formie, powróci wraz z Alanem dopiero po roku 2000…

Na koniec już i tak dość obszernego wstępu, mała ciekawostka. Wydana w roku 1991, największa, jak do tej pory ślubna seria Wedding Day sprawiła, że dzwony kościelne rozdzwoniły się na dobre, zaś ochoty na wypowiedzenie małżeńskiej przysięgi nabrała sama Barbie. Od tego momentu suknię ślubną przywdziewa niemal co roku, nie przejmując się zbytnio podejrzeniami o jakiekolwiek zapożyczenia. I tak, w roku 1994, pod różaną altaną (motyw pudełka jakby znany) odbyło się Wedding Party (gdzieś już to słyszałem), w którym udział wzięła Barbie oraz jej bliźniacze rodzeństwo – Stacey (a nie Kelly?) i Todd. Tym razem bez Pana Młodego. Ken pojawił się natomiast w roku 1996 w gift secie Wedding Fantasy, tylko… czy aby na pewno to Ken?

Wedding Day Midge co prawda nie spędzała mi snu z powiek, ale przyznam, że chodziła za mną od dłuższego czasu. Głównie podczas przeglądania ofert na rodzimym portalu aukcyjnym, na którym to wiele lat temu, jeszcze na początku mojej przygody z kolekcjonowaniem, ujrzałem właśnie wspomniany wcześniej sześciolalkowy gift set Wedding Party. Jak na tamte czasy, cena zestawu była astronomiczna, przez myśl mi nawet nie przeszło, że mógłbym wydać aż tyle na lalki (nawet i sześć!). W porównaniu z dzisiejszymi cenami pojedynczych lalek playline z lat 80. i 90., obecnie zestaw ten należałby do grona życiowych okazji.

Kiedy więc trafiłem na sprzedawaną osobno Wedding Day Midge, nie zastanawiałem się długo. Niezwykle pomocny w podjęciu decyzji był również fakt, że sprzedający miał w swojej ofercie także Alana. Co prawda nie przepadam za lalkami-mężczyznami i choć wiele Barbie w mojej kolekcji pozostaje osamotnionych, pomimo istnienia kompatybilnych panów, w tym przypadku chciałem przygarnąć komplet. Niestety, Alan był innego zdania i postanowił zamieszkać z kimś innym…

Ale Midge pozostała!

Przód pudełka, oprócz motywu ślubnej altany, zdobi także zdjęcie Midge, prezentującej możliwości ślubnej sukni. Podobnie, jak w przypadku wielu modeli przełomu lat 80. i 90., także i tu firma Mattel postawiła na wielofunkcyjność ubioru. Dzięki specjalnemu projektowi sukni, składającej się w sumie z trzech odrębnych elementów oraz dołączonemu do lalki żakiecikowi, w mgnieniu oka Midge z Panny Młodej mogła przeobrazić się w szczęśliwą mężatkę, udającą się w podróż poślubną!

Tył pudełka prezentuje przepiękne zdjęcie promocyjne wszystkich lalek wchodzących w skład serii Wedding Day (1990).

Po otwarciu pudełka czekało na mnie małe rozczarowanie. Zamiast wspaniałych, tekturowych akcesoriów, które dołączono do gift setu Wedding Party – tekturowy stojak dla lalki, w którego możliwości utrzymania lalki w pozycji stojącej szczerze wątpię. Chyba go przetestuję w ramach pocieszenia!

Dość długo rozważałem na temat tego czy pozostawić Wedding Day Midge w stanie NRFB, czy może jednak pozbawić ją części wartości kolekcjonerskiej i wysunąć chociaż wewnętrzną tekturę. Chęć zajrzenia „pod spódnicę” wygrała!

Tak na prawdę zastanawiałem się nad odtworzeniem fabrycznej fryzury, gdyż, jak możecie zobaczyć – saranowe włosy mojej Midge przypominają bardziej rozszalałe miedziane płomienie, aniżeli eleganckie ślubne pukle. Wizja całego przedsięwzięcia sprawiła, że bardzo szybko skapitulowałem…

Jak już wspomniałem, cały strój Midge jest zaprojektowany według zasady „2 in 1”, czyli suknia ślubna i wygodny strój na podróż poślubną w jednym. Suknia składa się więc z trzech elementów – obszernej tiulowej spódnicy, obszytej delikatną koronką; bufiastych, koronkowych rękawów, które można zdjąć, jak rękawiczki (nie są one przytwierdzone do góry stroju) oraz dopasowanej sukienki mini o zdobionym koronką i srebrną nitką gorsecie, która w połączeniu z dołączonym do lalki fioletowym żakietem tworzy ów podróżno-miodowy kostiumik.

Dopełnieniem sukni ślubnej jest oczywiście wielki tiulowy welon mocowany na toczku, idealnie wpisujący się w stylistykę wczesnych lat 90. Dodatkiem do całości są kolczyki o diamentowym szlifie, pasujące do srebrnej nitki misternie wplecionej w koronki.

Oprócz sukni i welonu, Midge otrzymała także nieodłączny atrybut Panny Młodej – bukiet. Różowe róże, choć nieco pożółkłe (czyżby coś starego?), ozdobione liśćmi i długą różową wstążką wspaniale komponują się z całością.

Pod spódnicą natomiast kryje się obowiązkowa podwiązka (coś niebieskiego!). Tu także znalazł schronienie przez moim czujnym okiem woreczek ze szczotką do włosów i klasycznymi szpilkami. Oczywiście w kolorze białym!

Dużym zaskoczeniem była dla mnie złota obrączka, namalowana na serdecznym palcu lewej dłoni. Choć patent ten już był wykorzystywany przez firmę Mattel (m.in. w serii Heart Family z roku 1985), przyznam szczerze, że tutaj się go nie spodziewałem. Prawą dłoń standardowo zdobi pasujący do kolczyków pierścionek. Czyżby zaręczynowy?

 

I wreszcie bohaterka dzisiejszego wpisu – Wedding Day Midge – w całej swej okazałości. Choć opisywana przeze mnie wyżej wersja malezyjska mogłaby spokojnie startować w konkursie na Najpiękniejszą Kiedykolwiek Wyprodukowaną Lalkę Midge i wygrać go bez przeszkód, egzemplarz produkcji chińskiej jest równie uroczy. Spójrzcie tylko na ten gwiezdny rozbłysk w oku!

Tworząc dzisiejszy wpis nie mogłem oprzeć się pokusie zestawienia ze sobą wszystkich lalek z twarzą Diva 1985, które znajdują się w mojej kolekcji: (od lewej) Diva z serii Barbie and The Rockers (1985), Midge z serii All Stars (1989), Wedding Day Midge (1990) i In-Line Skating Midge (1996).

Tyle na dziś!

Do zobaczenia kolejnym razem! 😉

PS. Zdjęcia z początkowej fazy wpisu pochodzą z grafiki google.com

Afro American ‚Summit’ Barbie (1990)

Dziś chciałbym Wam przedstawić mało znaną serię, wydaną w roku 1990‚Summit’ Barbie. Podobnie, jak w przypadku wydanej rok wcześniej serii Unicef, część zysków ze sprzedaży firma Mattel przekazała na cele charytatywne. Poniżej znajdziecie spot reklamowy, w którym zaprezentowane zostały ‚Summit’ Barbie:

Spośród czterech ‚Summit’ Barbie – Caucasian (headmold Superstar 1976), Asian (Oriental 1980), Afro American (Christie 1987) i Spanish (Steffie 1971)*, do mnie trafiła właśnie Afro American Barbie, w wyniku impulsu i chęci posiadania kolejnej lalki z tym właśnie headmoldem… 

*w wydanej w 1989 roku bliźniaczej serii ‚Unicef’ Barbie, wersja Spanish otrzymała headmold Spanish 1983

Nikogo zapewne nie zdziwi fakt, że ‚Summit’ Barbie z twarzą Steffie 1971 w świecie kolekcjonerów określana jest mianem VHTF (very hard to find), a cena jednego egzemplarza (oczywiście znalezionego cudem na eBay’u!) znacznie przewyższa cenę kompletu trzech pozostałych lalek z serii…

Afro American ‚Summit’ Barbie przybyła do mnie jeszcze na początku roku, jednak czynniki takie, jak praca, studia, studenckie życie i, co najważniejsze – niepohamowane lenistwo sprawiły, że dopiero dziś zdjęcia wykonane w marcu doczekały się publikacji…

Podobnie, jak w przypadku obezwładniającego mnie niepohamowanego lenistwa, niepohamowana jest także moja chęć pozbawiania lalek miana NRFB! Na szczęście coraz częściej ograniczam się wyłącznie do wysuwania wewnętrznej tektury, co w tym przypadku nie było proste! Na pierwszy rzut oka Barbie wydaje się być zapakowana w standardowe dla lalek „kolekcjonerskich” z lat 90. pudełko o przekroju trapezu, ale… jak je otworzyć?

Przyznaję się bez bicia, że po raz pierwszy spotkałem się z pudełkiem otwieranym z boku! 

Wewnątrz pudełka – niespodzianka dla fanów Barbie! Plakat ze zdjęciem wszystkich ‚Summit’ Barbie (zdjęcie z odwrotu pudełka) oraz znane i lubiane tekturowe akcesoria, tym razem nie przypominające nic konkretnego… 

Odznaczenia? Szarfa pokoju? Jakieś proporczyki?

Na szczęście sama Barbie wygląda tak, jak Special Edition przystało. Zwróćcie uwagę na szczegóły: a la militarne pagony i emblemat z charakterystyczną dla przełomu lat 80. i 90. literą „B”…

złote guziki i pierścień o diamentowym szlifie oraz usłana brokatem tiulowa spódnica.

I na koniec…

Zbliżenia na twarz Afro American ‚Summit’ Barbie i jej niesamowicie bujną fryzurę! 

Czyż nie jest piękna?

Tyle na dziś… Następnym razem, wraz z czekającą na swoje pięć minut Barbie, zabiorę Was do lat 70. 😉

‚Parisian’ Barbie (Second Edition) (1990)

Mimo iż za moment powstania ‚International Series’ uważa się rok 1980, dwie pierwsze lalki, wchodzące w skład serii – ‚Italian’ Barbie (headmold Italian 1978) oraz ‚Parisian’ Barbie (Steffie 1971), zawitały na rynku rok wcześniej! W roku 1980, dopiero jako trzecia w serii, pojawiła się ‚Scottish’ Barbie (Superstar 1976). Poniżej zdjęcia ukazujące trzy niezwykle ważne historycznie winylowe panie…

(google.com)

Co ciekawe, headmold Italian 1978 został użyty tylko ten JEDEN raz! Został on co prawda wykorzystany przez firmę do stworzenia dwóch lalek z serii ‚Guardian Goodess’, jednakże ani Sun Spell, ani Moon Mystic, bo tak nazywały się lalki dzierżące ów mold, nie były bezpośrednio powiązane z Barbie!

 

Dziesięć lat później, w 1990 roku, na rynek zawitały odświeżone ‚Parisian’ Barbie oraz ‚Scottish’ Barbie. Ponieważ szał na reprodukcje miał się dopiero zacząć, lalki te określano mianem Second Issue, czyli drugim wydaniem. Poza graficyzacją oka, typową dla lat 90. i jakże odmienną od tej stosowanej na początku lat 80., fryzurami i jednolitym frontem pudełka, obie wersje nie różnią się znacząco… Ciekawe tylko, czemu ‚Italian’ Barbie musiała czekać aż do 1993, by znów zjechać z taśm produkcyjnych? Czyżby First Issue ze względu na odmienną twarz nie sprzedawała się za dobrze? Może właśnie dlatego zaniechano produkcji headmoldu Italian 1978? Hm…

 (google.com)

 

Jeśli przyjąć nieco nagiętą datę powstania ‚International Series’, czyli rok 1980, w roku 2010 przypadała trzydziesta rocznica istnienia linii. W związku z tym, firma Mattel postanowiła uraczyć kolekcjonerów odświeżonymi wersjami trzech pierwszych narodowych Barbie! Tak oto na rynek trafiły: ‚Italian’ Barbie, ‚France’ Barbie oraz ‚Scotland’ Barbie. Każda z nich, mimo iż powiewająca nowością, zachowała charakter pierwowzoru…

 

Zarówno o ‚French’ Barbie, jak i o ‚Scotland’ Barbie poczytać możecie na blogu Rudego Królika! 😉

 

Historia paryskiej Barbie nie byłaby pełna bez wzmianki o zapomnianej nieco wersji z roku 1997 – ‚French’ Barbie, wchodzącej już w skład serii The Dolls of the World

(google.com)

 

Lalka, którą Wam pragnę dziś przedstawić to druga wersja ‚Parisian’ Barbie, wydana w 1990 roku. Przyznam, że długo zwlekałem z jej kupnem… Teraz wiem, że stanowczo za długo!

‚Parisian’ Barbie przybyła do mnie w stanie NRFB, którego to miana szybko ją pozbawiłem, wysunąwszy wewnętrzną tekturę do sesji zdjęciowej… Jak na serię The Dolls of the World przystało, pudełko Barbie ozdobione jest rysunkowymi motywami charakterystycznymi dla danego kraju. Tył natomiast wprowadza posiadacza w klimat miejsca, a także pozwala nauczyć się kilku podstawowych słówek…

Z boku pudełka widnieje rysunkowa podobizna ‚Parisian’ Barbie, nasuwająca na myśl kolorowanki z lat 90. Co ciekawe, bok pudełka First Issue ‚Parisian’ Barbie ozdobiony jest niemal identycznym rysunkiem!

Drugi bok natomiast zawiera kilka tekturowych gadżetów, które to można wyciąć, by zabawa Barbie była jeszcze lepsza! 

A tak ‚Parisian’ Barbie prezentuję się po wyjęciu z pudełka, aczkolwiek nieodczepiana od swojej miętowej tektury…

Zarówno twarz First Issue ‚Parisian’ Barbie, jak i Second Issue została oparta na headmoldzie Steffie 1971, który, według mnie, wygląda wspaniale w każdym wydaniu! 

Zarówno strój Barbie, jak i cała jej stylizacja przywodzić mają na myśl tancerkę Can-Cana z paryskiego Moulin Rouge. Stąd też pudrowo-różowa suknia z dopasowanym gorsetem oraz rozkloszowaną spódnicą podszytą tysiącem falban z białej koronki, ozdobna kamea na szyi…

… pasująca do sukni ozdoba we włosach, będąca imitacją piór,

… czarne kabaretki, czarne buty typu open toe, podwiązka oraz… różowa szczotka! 

Dopełnieniem stroju są związane w kok dwukolorowe włosy oraz hipnotyzujący pieprzyk tuż pod prawym okiem…

Ken ‚United Colors of Benetton’ (1990) (European)

Dość późna pora, jak na notkę… A jednak! Kilka lalek czeka jeszcze na swoje pięć minut, a dzisiejsza wizyta u Bogny tylko powiększyła grono „zniecierpliwionych”… Dlatego właśnie postanowiłem czym prędzej przedstawić Wam ostatnią (na tę chwilę) lalkę pochodzącą z serii ‚United Colors of Benetton’Kena!

Przyznaję bez bicia, że fanem lalek-mężczyzn nie jestem (jak z resztą wielu kolekcjonerów)! Co prawda należą do świata Barbie, często obsypani są podobną ilością brokatu (a i różem nie pogardzą!) i mają niemal identyczne pudełka, nie potrafią czarować tak, jak winylowe kobiety… Dlatego też moja wishlista ogranicza się zaledwie do kilku modeli.

W przypadku Kena ‚United Colors of Benetton‚, o jego zakupie zaważyła chęć uzbierania całej serii. Przybył więc niedługo po Kirze i Barbie, razem z nimi przeżył dość frustrującą podróż PKS’em, zapewne drżąc w obawie o stan swojego pudełka bardziej niż ja i razem z nimi uczestniczył w sesji zdjęciowej, podczas której starał się wypaść równie dobrze i ciekawie, co jego długonogie koleżanki… 😉

Ken, podobnie, jak Kira i Barbie, przybył do mnie w stanie NRFB. Mimo że poziom ekscytacji podczas otwierania pudełka nie osiągnął granic możliwości, Ken został uwolniony… tak, z czystej ciekawości.

Ciało, jakie otrzymał, to męski odpowiednik korpusu Twist N Turn 1966, sygnowany datą 1968. Po raz pierwszy zostało użyte do produkcji Kena ‚Super Star’ w roku 1977!

Wewnątrz pudełka znajdowały się oczywiście gadgety dla małej wielbicielki Barbie (jak również wielbicielek ślaczków i wzorków, rysowanych w zeszytach!)…

Strój Kena jest nieco bardziej stonowany w swojej kolorystyce, przeważającym kolorem jest fiolet i pomarańcz. Co ciekawe, odcień fioletowych pasków na kurtce zależny jest od światła! Na zdjęciu promocyjnym fiolet jest soczysty i intensywny, na żywo jest zbliżony do tego prezentowanego na zdjęciach, jednak… dopiero po ociepleniu barw! Zarówno na ekranie aparatu, jak i chwilę po zgraniu ich na dysk, paski na kurtce były… niebieskie! Dziwne…

Nieco zawiódł mnie kapelusz, który na zdjęciu promocyjnym jest ukształtowany na wzór kowbojskiego nakrycia głowy. Możliwe, że rondo rozprostowało się przez lata leżenia w pudełku, przez co, kiedy założyć kapelusz na głowę lalki, Ken wygląda, jakby pożyczył kapelusz Barbie!

Równie sporym rozczarowaniem były skarpety! Przyznam szczerze, że się ich nie spodziewałem, jednak, gdy je zobaczyłem, doszedłem do wniosku, że Mattel mógł je sobie darować…

‚Unitde Colors of Benneton’ Ken został stworzony na bazie headmoldu SuperStar Ken 1988, sama główka zaś mocowana jest na kulce, a nie, jak u większości Kenów bywa, na bolcu! Na zbliżeniach jego twarzy widać, że wmoldowane miejsce na oczy jest nieco mniejsze, aniżeli rzeczywiście jest ono malowane! Dziwnie wygląda wypukła „powieka”, przebiegająca niemal przez środek gałki ocznej…

Porównując zdjęcie promocyjne z Kenem w rzeczywistości, wyszukując różnic w odcieniach kolejnych elementów stroju, zauważyłem coś jeszcze… Kolejny brak! Brak niebieskiego kołnierzyka, wynurzającego się spod pomarańczowej bandany! Szybko więc wymacałem zaginiony detal, odkrywając przy okazji, że kołnierzyk jest częścią całej koszuli, nie jest zaś tylko dodatkiem do bluzy, po czym zgrzeszyłem, naprawiając błąd popełniony dwadzieścia dwa lata temu w fabryce Mattela…

…zawiązałem bandanę i kontynuowałem sesję!

Prawda, że z kołnierzykiem wygląda lepiej?

 Na koniec cała trójka ‚United Colors of Benetton’ – Kira, Barbie i Ken, czekająca na zaginione na przestrzeni lat koleżanki…

Kira ‚United Colors of Benetton’ (1990) (USA)

Pora, by przedstawić Wam kolejną lalkę z serii ‚United Colors of Benetton’, która, wraz z opisywaną ostatnio Barbie, dołączyła do mojej kolekcji. A jest nią… Kira!

Przyznam, że dla śledzących na bieżąco aukcje na Allegro.pl, odgadnięcie, kim są dwie tajemnicze lalki, nie było chyba trudne? Pominę milczeniem również fakt, iż na ostatnim zdjęciu z notki dotyczącej ‚United Colors of Benetton’ Barbie zagadkowe lalki są obecne (co zauważyłem dopiero po publikacji!)… 😉

Zanim jednak przejdę do opisu samej lalki, notkę tę pragnę zadedykować Rudemu Królikowi, który, choć pewnie sam już nie pamięta, kiedyś w komentarzach wspomniał, iżby Kirę posiadać chciał. Tak więc… Króliku – poniższe szczegółowe zdjęcia zrobione zostały z myślą o Tobie, abyś mógł nacieszyć oko, póki Kira i do Ciebie nie zawita! 😉

Tak więc oto… przedstawiam Kirę z serii ‚United Colors of Benetton’, wydaną w roku 1990! Lalka przybyła do mnie w stanie NRFB, jednakże… szybko ją tego miana pozbawiłem.

Po „rozkrojeniu” dolnej części pudełka i wysunięciu wewnętrznej tektury, moim oczom ukazały się tekturowe gadgety, przypominające te, w które wyposażona została i Barbie…

Wnioskując po imieniu na froncie i na odwrocie pudełka, moja Kira jest rzeczywiście Kirą, pochodzącą ze Stanów Zjednoczonych, nie zaś europejską Mariną, widniejącą na pudełku należącym do Barbie…

Podobnie, jak w przypadku Barbie, także i tu silikonowa gumka, tworząca gęstą, czarną kitę z boku głowy Kiry, nie wytrzymała próby czasu i rozpadła się w pył… (a właściwie w klejące się do wszystkiego farfocle!)

Dopełnieniem stroju Kiry, składającego się z błękitnego golfu z logiem firmy, plisowanej spódniczki mini w kratę, krótkiego, żółtego futerka (uszytego z Muppeta?!) oraz żółto-czerwonych leginsów (w zasadzie czerwone elementy mają imitować getry; w rzeczywistości są zszyte z leginsami!), jest fioletowy szalik, pełniący niejako funkcję paska, uszyta z metalicznego materiału w kolorze srebra czapka…

 pseudo zamszowa, duża, czerwona torba…

oraz neonowopomarańczowa bandana, fioletowe buty i, standardowo, klasyczna szczotka do włosów z lat 90.

W przypadku Kiry można także przyjrzeć się pasującemu do kolczyków pierścionkowi o diamentowym szlifie…

Co dziwne, moi przyjaciele orzekli, że ‚United Colors of Benetton’ Kira jest brzydka, mimo iż sądziłem, że wywrze na nich spore wrażenie! Mnie osobiście, jako druga Kira w mojej kolekcji i trzecia lalka o headmoldzie Oriental 1980, podoba się najbardziej! 

Na koniec… ‚United Colors of Benetton’ Barbie, Kira i nie-taka-już-tajemnicza-lalka, którą przedstawię w najbliższym czasie! 😉

Barbie ‚United Colors of Benetton’ (1990) (European)

Rok w rok, do mojej Babci na camping, wraz z rodziną przyjeżdżała pewna dziewczynka. Jako, że i ja spędzałem tam dużo czasu, szybko się z nią zaprzyjaźniłem. Szybko okazało się także, że owa dziewczynka, w skrytce przyczepy campingowej chowa istną „kolekcję” lalek Barbie! Wszystkie modele pochodzące z początków lat 90., które dziś namiętnie zbieram, wtedy były w zasięgu mojej ręki! Blondwłose, niebieskookie, z rękami PTS zgiętymi pod kątem 90. stopni i z rękami PTR prostymi w łokciach, w wulgarnych spódniczkach mini i w balowych sukniach, w adidasach i w klasycznych szpilkach z lat 90. – istny raj! Nigdy nie wnikałem, skąd w zasadzie jej rodzice mieli na to pieniądze, skoro ojciec był taksówkarzem, zaś mama gospodynią domową… Dla mnie ważne było tylko to, od kiedy do kiedy M. będzie gościem mojej Babci i jak długo będę mógł bawić się jej lalkami…

Oprócz samych lalek, w mojej pamięci wyrył się również obraz kawałka tektury, przypiętego do bordowej tapicerki tuż obok różnych obrazków, w ramkach i bez oraz breloczka-kominiarza, zdobiących wnętrze przyczepy campingowej. Pamiętam, jakby to było wczoraj – białe tło i skontrastowane z nim, przedziwnie i kolorowo poubierane lalki. Cztery kobiety (z czego jedna ciemnoskóra, druga skośnooka!) i jeden mężczyzna. I wypisane czarną czcionką imiona nad ich głowami! Zdjęcie to odnalazłem dopiero kilka lat później, w dobie Internetu. Wówczas już wiedziałem, kim jest Teresa, kim Christie, a kim Kira i czemu Kira na zdjęciu ze wspomnień była Mariną. Tym samy za punkt honoru postanowiłem, że jeśli kiedykolwiek będę miał szansę, zdobędę całą piątkę! 

Oczywiście, tajemniczą piątką z moich wspomnień jest pierwsza seria lalek, będąca połączeniem współpracy Mattela i firmy odzieżowej – United Colors of Benetton, wydana w 1990 roku. 

Przyznam, że długo zbierałem się do zakupu którejkolwiek lalki z serii. Jakiś czas temu trafiła do mnie używana Christie, ze znacznie skróconymi włosami i bez oryginalnego stroju, będącego niemal kwintesencją linii! Biorąc pod uwagę moje ortodoksyjne podejście do lalkowych outfitów, Christie szybko trafiła pod młotek i… nawet nie wiem, gdzie się teraz znajduje. Pozostała po niej wyłącznie notka na blogu… 

Na jakiś czas zapomniałem zupełnie o całej serii ‚United Colors of Benetton’, aż w końcu… Barbie pojawiła się na Allegro! I to w dość przystępnej cenie! Doszedłem do wniosku, że okazja może się szybko nie powtórzyć, więc kliknąłem „kup teraz” i tak oto…

…przedstawiam Barbie ‚United Colors of Benetton’ z roku 1990!

Barbie przybyła do mnie w stanie NRFB, jednakże, jako, że nie jestem fanem fotografowania przez szybkę, wysunąłem wewnętrzną tekturę, bez odpinania od niej lalki (uwierzcie, ciężko jest mi się powstrzymać przed całkowitym wyjęciem jej z pudełka!).

Z tyłu pudełka znajduje się oczywiście „słynne” zdjęcie oraz dość istotne informacje z kolekcjonerskiego punktu widzenia. Po pierwsze, azjatycka przyjaciółka Barbie nazwana jest Mariną, a nie Kirą, w związku z czym jasne jest, że zarówno pudełko, jak i znajdująca się wewnątrz Barbie wydane zostały na rynek Europejski. Po drugie, producent informuje posiadacza, że Ken i Teresa wydani zostali wyłącznie w Europie (Teresa and Ken dolls not sold in U.S.)! To by wyjaśniało, dlaczego ‚United Colors of Benetton’ Teresa jest uważana za kolekcjonerów za tzw. model VHTF (very hard to find)!

Po wysunięciu wewnętrznej części pudełka, moim oczom ukazał się katalog z akcesoriami dla dziewcząt, sygnowanymi imieniem Barbie oraz popularne w latach 80. i na początku 90. tekturowe dodatki. Tym razem jednak nie są to gadgety dla Barbie (poza ramką ze zdjęciem), ale dla samej właścicielki – linijka, szablon do odrysowywania wzorków i… bliżej nieokreślone coś (w prawym dolnym rogu), wszystko ozdobione geometrycznymi wzorami.

Sama w sobie, Barbie niemal niczym nie różni się od innych swoich wcieleń pochodzących z początków lat 90. Jednakże, w połączeniu z dość skomplikowanym strojem, kipiącym ferią barw i wzorów, tworzy zachwycające połączenie!

Cytrynowo żółty golf na krótki rękaw, czerwona kurtka oraz dopasowana do niej spódniczka mini zdobione są prostą lamówką o kwiatowym wzorze. Do tego niebieskie leginsy, także w kwiatowe wzory oraz bawełniane, różowe getry… Wszystko to przywodzi mi na myśl Patricię Field, stylistkę gwiazd, odpowiedzialną za kostiumy chociażby w „Seksie w wielkim mieście”, której stylizacje na pozór są zbiorem niepasujących do siebie ubrań, tworzących w efekcie fenomenalne połączenia!

Dodatkowo Barbie otrzymała czerwony filcowy kapelusz:

pasującą do leginsów torbę-worek…

neonoworóżową bandanę, czerwone adidasy/trampki (szkoda, że nie szpilki!) i, jak na lalkę playline przystało – niebieską szczoteczkę do włosów.

Po otwarciu pudełka czekała na mnie niezbyt przyjemna niespodzianka – silikonowa gumka, którą związane były włosy Barbie, po ponad dekadzie latach obróciła się w klejące się do wszystkiego strzępki..

Jak już wspominałem, Barbie jest typową przedstawicielką początku lat 90. – karbowane platynowe włosy, obfita i potargana grzywka, niebieskie oczy… Mimo oszczędności w ich graficyzacji, jest w nich coś, dzięki czemu zawsze rozpoznam ‚United Colors of Benetton’ Barbie spośród innych trupków! Może to ciemnobrązowe brwi? A może krwistoczerwone usta? Hm…

Na koniec zdjęcie Barbie i dwóch innych lalek z serii ‚United Colors of Benetton’, które dołączyły do mojej kolekcji. Kto to taki? Dowiecie się następnym razem… 😉

Ken ‚Hawaiian Fun’ (1990)

 

W mojej kolekcji przeważają kobiety, jednak wśród nich znajduje się kilku mężczyzn. Jednym z nich jest Ken ‚Hawaiian Fun’ z roku 1990.

To mój najnowszy nabytek, zakupiony razem z Barbie ‚Fountain Mermaid’. Licytując (głównie dla Barbie!), z niewyraźnego zdjęcia nie mogłem wywnioskować, jaki to jest Ken?! Kiedy dotarła do mnie paczka, jedno spojrzenie na tego plastikowego przystojniaka i wiedziałem, cóż to za model! A wszystko dzięki tym charakterystycznym, zielonym literom „Z” w rysunku oka…

Ken ‚Hawaiian Fun’ otrzymał headmold stworzony w roku 1968, tzw. ‚New SuperStar Head’. Sygnatura na karku jest niewyraźna.

 

Ciało Kena ‚Hawaiian Fun’ to ‚1968 Stright Arms Body’, z dłońmi skierowanymi do przodu. Ciało w produkcji od 1975, aż do dziś…

Ken otrzymał tzw. bendable legs, zginane „na dwa”. Niestety, czy to z powodu grubej gumy na nogach, czy z powodu 20 lat na karku, nogi zaraz po zgięciu „odskakują” do pozycji „na raz”.

Sygnatura na lewym pośladku: ©1968 / MATTEL.INC. / US & FOR PATD / OTHER PATDS / PENDING / MALAYSIA

 

Bardzo podobają mi się jego wmoldowane włosy w kolorze blond, a zwłaszcza to „rozjaśnienie” na grzywce!

 

Ken Hawaiian Fun’ w oryginalnym stroju i pudełku: (by eBay.com)

  

Tak się składa, że w mojej kolekcji znajduje się Kira ‚Hawaiian Fun’ . Od razu przypadli sobie z Kenem do gustu!