Barbie Ponytail #5 (1961)

 

I znów dawno mnie tu nie było. Najwidoczniej przerwy w pisaniu są nieodłącznym elementem tego bloga?! Powracam jednak dziś, z nową notką a propos starej lalki, którą jest Ponytail #5! Zanim jednak o niej, nieco nudnawej historii… 

Ponytail, czyli „koński ogon” to ogólnie przyjęta nazwa określająca lalki vintage, wydawane w latach 1959-1966. Wzięła się ona ze sposobu uczesania, jaki prezentowały owe lalki – związanego w dwóch miejscach końskiego ogona, z podwiniętym w pojedynczy bądź też podwójny lok oraz fryzowaną (czyli skręconą w drobne loczki) grzywką. Ponieważ Ponytaile wydawane były dość długo, z każdym rokiem firma Mattel wprowadzała różne modyfikacje, dotyczące zarówno stroju i biżuterii, co i składu winylu, z jakiego produkowano lalki, w efekcie czego Ponytaile zostały podzielone między sobą na modele, oznaczone kolejno #1, #2, #3, itd. 

Ponytail #1 (1959)

Pierwsza, najdroższa, najrzadziej spotykana i, zarazem… najprostsza do identyfikacji spośród wszystkich Ponytaili! Wydana w zaledwie 350. tysiącach sztuk (stosunek blondynek do brunetek, jak 3:1) Barbie #1 stworzona została z winylu w, jak określa producent na pudełku, „cielistym kolorze”, który z czasem miał tendencję do blaknięcia; samo ciało było stosunkowo ciężkie, w porównaniu z późniejszymi (począwszy od Ponytail #5) lalkami na pustym ciele. Kluczem do identyfikacji #1 są po pierwsze metalowe rurki umieszczone w stopach lalki, idealnie dopasowane do wypustek w dołączonym do niej stojaku, a po drugie – ręcznie wykonywany facepaint: charakterystyczne białe tęczówki i spiczaste brwi, mające kształt odwróconej litery „V”. 

Ponytail #2 (1959)

Wydawana pod koniec roku 1959 Barbie #2 niemal nie różniła się od swojej poprzedniczki – białe tęczówki, spiczaste brwi, kostium w kultową „zebrę”… Jedynym elementem pozwalającym odróżnić #1 od #2 są otwory w stopach! Drugie wydanie zostało ich pozbawione, otrzymało za to mniej inwazyjny stojak, który utrzymywał ją dzięki bolcom umieszczanym pod pachami lalki. Niektóre z ostatnich sztuk pojawiły się także z perłowymi kolczykami, w przeciwieństwie do wcześniejszych, mających złote koła.

Ponytail #3 (1960)

Początek lat 60. przyniósł pewne zmiany. Co prawda Barbie zjechała z taśm produkcyjnych w tym samym kostiumie i z tym samym zestawem dodatków, ale ulepszono jej facepaint, który stał się bardziej naturalny – złagodzono rysunek brwi, a białe tęczówki zastąpiono niebieskimi, które tym samym, obok blond włosów, stały się charakterystyczną cechą Teen Age Fashion Model. Makijaż wzbogacono także o brązowy eyeliner, u niektórych, rzadko spotykanych egzemplarzy, występował zaś niebieski, pasujący do koloru oczu.

Ponytail #4 (1960-1961)

Kolejne zmiany, tym razem bardziej techniczne – firma Mattel ulepszyła skład winylu, dzięki czemu ten nie odbarwiał się na biało tak, jak to bywało u modeli wcześniejszych. Pod koniec 1961 roku zmieniono nieznacznie także sygnaturę lalki – oznaczenie ™ zastąpiono znakiem ®.

Ponytail #5 (1961)

Barbie #5 była modelem przełomowym. Nie dość, że odtąd lalki stały się lżejsze, dzięki pustemu korpusowi, w roku 1961, obok blondynek i brunetek, pojawiły się pierwsze rudowłose Ponytaile (Titian Ponytail). Niestety, także w tym roku Barbie na dobre nie wyszły techniczne modyfikacje wykonywane w fabrykach… Dziś określane mianem vintage, Barbie #5 mają tendencję do tzw. tłustej/kleistej twarzy – po wieloletnim kontakcie z warunkami naturalnymi (głównie powietrzem, ale także światłem i wilgocią), skład winylu ulega zmianie i powolnej biodegradacji (oddzielenie plastyfikatora odpowiedzialnego za elastyczność winylu), przez co na twarzach lalek pojawia się tłusty, bądź też kleisty film, którego, niestety nie da się usunąć na stałe. Można z nim walczyć wyłącznie doraźnie, za pomocą zwykłego mydła. Co ciekawe, lalki te mają także tendencję do wydzielania zapachu, przypominającego pastele olejne…

Ponytail #6 i #7 (1962-1966)

Wraz z pojawieniem się na rynku w roku 1962 przyjaciółki od serca Barbie – piegowatej Midge, z którą Teen Age Fashion Model dzieliła garderobę, dzięki identycznemu ciału, zmieniono sygnaturę – dodano imię „Midge” wraz z oznaczeniem „TM” oraz datę modyfikacji „1962”. Samo ciało pozostało niemalże identyczne, oprócz jednego szczegółu, jakim jest… szyja! A konkretnie bolec, na którym mocowano główkę lalki! Odtąd był on nieco większy, przez co założona nań główka wydawała się mieć pełniejsze policzki. Wzbogacono także paletę kolorów włosów Barbie o różne odcienie blondu, stosowane równocześnie u nowej na rynku Bubblecut Barbie. W przeciwieństwie do lat wcześniejszych, kiedy to królowały wyłącznie czerwonouste lalki, od 1962 dostępne były także m.in. Ponytaile z ustami w kolorze koralowym. Zmianie uległ także strój Barbie, która porzuciła biało-czarne paski na rzecz czerwonego jednoczęściowego kostiumu na ramiączka. Ze względu na dużą rozpiętość czasową produkcji #6 i #7 oraz fakt, że były one produkowane równolegle z kolejnymi wcieleniami Barbie, te dwa modele spotkać można wariacje odbiegające od ich standardowego opisu…

 

Tyle tytułem wprowadzenia…

 

Pora przyjrzeć się mojej Ponytal #5!

Przyznam, że już dawno nie czekałem na żadną lalkę z aż taką niecierpliwością. I już dawno trzymanie w dłoniach paczki nie było tak ekscytujące, a jej odpakowywanie nie sprawiło mi tyle radości! Tak Ponytail #5 wyglądała tuż po opuszczeniu pudełka, w którym przyleciała z Ohio…

Podobnie, jak w przypadku mojej Bubblecut Barbie, zdjęcia umieszczone na aukcji internetowej były na tyle wyraźne, bym mógł trzeźwo ocenić, czy gra (a raczej licytacja) jest warta świeczki i na tyle niewyraźne, bym do końca nie był pewien, co zobaczę po otrzymaniu paczki. 

Co dziwne, widok skołtunionych włosów oraz brudna i lepka twarz wcale nie mnie odstraszyły! Przeciwnie, szybko przyjąłem wyzwanie i podjąłem się renowacji Ponytail #5. Efekt końcowy zadowala mnie w 100%, jednak obiektywną ocenę mojej „pracy” pozostawiam Wam… 😉

Nie muszę chyba dodawać, że zdjęcie po lewej stronie to Barbie Ponytail „przed metamorfozą”, zaś po prawej – już „po”? 😉

Oczywiście, jak w każdym przypadku, najtrudniejszym zadaniem było przywrócenie dawnego blasku włosom, które u vintage Ponytaili są wykonane z innego tworzywa, niż u lalek wydanych później – z nylonu! Po standardowym myciu, nakładaniu odżywki i delikatnym rozczesywaniu przyszła pora na walkę z odstającymi kosmykami i zniszczonymi końcówkami, przypominającymi fakturą watę. Ponieważ jeszcze nigdy nie restaurowałem Barbie z nylonowymi włosami, nie wiedziałem, jak tworzywo reaguje na kontakt z wrzątkiem. Wykonałem więc próbę na jednym pasemku, a, że przebiegła ona pomyślnie, postanowiłem potraktować wrzątkiem całe włosy, oprócz grzywki. Przyznam, że efekt nie był tak spektakularny, jak przy obróbce saranu czy kanakaleonu, ale rezultat kuracji był o wiele lepszy, aniżeli przed…

Kiedy włosy już wyschły (z pomocą moją i suszarki do włosów), przyszła pora na modelowanie ponytaila! W kwestii wysokości upięcia z pomocą przyszły mi… przebarwienia na włosach, wyznaczające granicę miejsca, w którym kiedyś znajdowała się gumka! Podejrzewam, że przebarwienia te nie były wynikiem wpływu światła słonecznego, a kleistego filmu, obecnego na całej główce lalki… Drugie upięcie wykonałem już intuicyjnie, na tyle wysoko, by spokojnie można było podwinąć końcówki. Na koniec pozostało wyłącznie zawinąć loczek na wsuwce i utrwalić go przy pomocy pary… i voila! 

A tak Barbie Ponytail #5 prezentuje się w całej okazałości! Suknia, widoczna na zdjęciach, to strój, w którym lalka przybyła, pochodząca od ‚Walk Lively Miss America’ (1972). Postanowiłem więc, że poświęcę swój czas także i sukni, wybielę spódnicę, która nie dość, że miała plamy, to jeszcze cała zżółkła i właśnie w niej zaprezentuję Wam #5

Po ogólnej prezentacji przyszła pora na kilka zbliżeń Ponytail #5! Chyba niewielu Was zdziwię stwierdzeniem, że Barbie podoba mi się taka, jaka jest, czyli bez brwi i z ubytkami w farbie na ustach i rzęsach i nie ma mowy o jakimkolwiek domalowywaniu czy uzupełnianiu oryginalnego facepaintu! Według mnie jej twarz jest odzwierciedleniem historii, tego, co lalka przeszła od momentu, kiedy w 1961 roku trafiła na sklepowe półki…

Zarówno buty, jak i kolczyki, w których Barbie #5 pozuje są pożyczone od innych lalek na potrzeby sesji. Do mnie przybyła bez swoich kolczyków (zapewne identycznych, perłowych), za co jestem niezmiernie wdzięczny, gdyż, dzięki temu lalka nie boryka się z efektem zielonych uszu… W zamian Barbie ma syndrom „tłustej twarzy”, tu co prawda niewidoczny, ale zauważalny na zdjęciach wyżej, ukazujących lalkę „przed” myciem.

Nie byłbym sobą, gdybym nie zamieścił zdjęć Ponytail #5 bez ubrania!

 

Jak widać, ruchowość Ponytail Barbie jest dość ograniczona, zwłaszcza w porównaniu ze znanymi dzisiaj ciałami typu Fashionistas czy Pivotal… Mimo to darzę ów korpus uwielbieniem, zwłaszcza… nienaturalnie wygięte łydki!

Kończąc dzisiejszy wpis, kilka zdjęć powitalnych – najpierw Bubblecut Barbie (1963) i Straight Leg Midge (1962)

‚Debut’ Barbie (2010) – przy okazji zwróćcie uwagę na różnicę między oryginałem i modelem stworzonym na wzór vintage Ponytail!

 … oraz ponytailowe reprodukcje – ‚Solo in the Spotlight’ (1994) i ‚Enchanted Evening’ (1995).