Dość późna pora, jak na notkę… A jednak! Kilka lalek czeka jeszcze na swoje pięć minut, a dzisiejsza wizyta u Bogny tylko powiększyła grono „zniecierpliwionych”… Dlatego właśnie postanowiłem czym prędzej przedstawić Wam ostatnią (na tę chwilę) lalkę pochodzącą z serii ‚United Colors of Benetton’ – Kena!
Przyznaję bez bicia, że fanem lalek-mężczyzn nie jestem (jak z resztą wielu kolekcjonerów)! Co prawda należą do świata Barbie, często obsypani są podobną ilością brokatu (a i różem nie pogardzą!) i mają niemal identyczne pudełka, nie potrafią czarować tak, jak winylowe kobiety… Dlatego też moja wishlista ogranicza się zaledwie do kilku modeli.
W przypadku Kena ‚United Colors of Benetton‚, o jego zakupie zaważyła chęć uzbierania całej serii. Przybył więc niedługo po Kirze i Barbie, razem z nimi przeżył dość frustrującą podróż PKS’em, zapewne drżąc w obawie o stan swojego pudełka bardziej niż ja i razem z nimi uczestniczył w sesji zdjęciowej, podczas której starał się wypaść równie dobrze i ciekawie, co jego długonogie koleżanki… 😉
Ken, podobnie, jak Kira i Barbie, przybył do mnie w stanie NRFB. Mimo że poziom ekscytacji podczas otwierania pudełka nie osiągnął granic możliwości, Ken został uwolniony… tak, z czystej ciekawości.
Ciało, jakie otrzymał, to męski odpowiednik korpusu Twist N Turn 1966, sygnowany datą 1968. Po raz pierwszy zostało użyte do produkcji Kena ‚Super Star’ w roku 1977!
Wewnątrz pudełka znajdowały się oczywiście gadgety dla małej wielbicielki Barbie (jak również wielbicielek ślaczków i wzorków, rysowanych w zeszytach!)…
Strój Kena jest nieco bardziej stonowany w swojej kolorystyce, przeważającym kolorem jest fiolet i pomarańcz. Co ciekawe, odcień fioletowych pasków na kurtce zależny jest od światła! Na zdjęciu promocyjnym fiolet jest soczysty i intensywny, na żywo jest zbliżony do tego prezentowanego na zdjęciach, jednak… dopiero po ociepleniu barw! Zarówno na ekranie aparatu, jak i chwilę po zgraniu ich na dysk, paski na kurtce były… niebieskie! Dziwne…
Nieco zawiódł mnie kapelusz, który na zdjęciu promocyjnym jest ukształtowany na wzór kowbojskiego nakrycia głowy. Możliwe, że rondo rozprostowało się przez lata leżenia w pudełku, przez co, kiedy założyć kapelusz na głowę lalki, Ken wygląda, jakby pożyczył kapelusz Barbie!
Równie sporym rozczarowaniem były skarpety! Przyznam szczerze, że się ich nie spodziewałem, jednak, gdy je zobaczyłem, doszedłem do wniosku, że Mattel mógł je sobie darować…
‚Unitde Colors of Benneton’ Ken został stworzony na bazie headmoldu SuperStar Ken 1988, sama główka zaś mocowana jest na kulce, a nie, jak u większości Kenów bywa, na bolcu! Na zbliżeniach jego twarzy widać, że wmoldowane miejsce na oczy jest nieco mniejsze, aniżeli rzeczywiście jest ono malowane! Dziwnie wygląda wypukła „powieka”, przebiegająca niemal przez środek gałki ocznej…
Porównując zdjęcie promocyjne z Kenem w rzeczywistości, wyszukując różnic w odcieniach kolejnych elementów stroju, zauważyłem coś jeszcze… Kolejny brak! Brak niebieskiego kołnierzyka, wynurzającego się spod pomarańczowej bandany! Szybko więc wymacałem zaginiony detal, odkrywając przy okazji, że kołnierzyk jest częścią całej koszuli, nie jest zaś tylko dodatkiem do bluzy, po czym zgrzeszyłem, naprawiając błąd popełniony dwadzieścia dwa lata temu w fabryce Mattela…
…zawiązałem bandanę i kontynuowałem sesję!
Prawda, że z kołnierzykiem wygląda lepiej?
Na koniec cała trójka ‚United Colors of Benetton’ – Kira, Barbie i Ken, czekająca na zaginione na przestrzeni lat koleżanki…