Barbie ‚United Colors of Benetton’ (1990) (European)

Rok w rok, do mojej Babci na camping, wraz z rodziną przyjeżdżała pewna dziewczynka. Jako, że i ja spędzałem tam dużo czasu, szybko się z nią zaprzyjaźniłem. Szybko okazało się także, że owa dziewczynka, w skrytce przyczepy campingowej chowa istną „kolekcję” lalek Barbie! Wszystkie modele pochodzące z początków lat 90., które dziś namiętnie zbieram, wtedy były w zasięgu mojej ręki! Blondwłose, niebieskookie, z rękami PTS zgiętymi pod kątem 90. stopni i z rękami PTR prostymi w łokciach, w wulgarnych spódniczkach mini i w balowych sukniach, w adidasach i w klasycznych szpilkach z lat 90. – istny raj! Nigdy nie wnikałem, skąd w zasadzie jej rodzice mieli na to pieniądze, skoro ojciec był taksówkarzem, zaś mama gospodynią domową… Dla mnie ważne było tylko to, od kiedy do kiedy M. będzie gościem mojej Babci i jak długo będę mógł bawić się jej lalkami…

Oprócz samych lalek, w mojej pamięci wyrył się również obraz kawałka tektury, przypiętego do bordowej tapicerki tuż obok różnych obrazków, w ramkach i bez oraz breloczka-kominiarza, zdobiących wnętrze przyczepy campingowej. Pamiętam, jakby to było wczoraj – białe tło i skontrastowane z nim, przedziwnie i kolorowo poubierane lalki. Cztery kobiety (z czego jedna ciemnoskóra, druga skośnooka!) i jeden mężczyzna. I wypisane czarną czcionką imiona nad ich głowami! Zdjęcie to odnalazłem dopiero kilka lat później, w dobie Internetu. Wówczas już wiedziałem, kim jest Teresa, kim Christie, a kim Kira i czemu Kira na zdjęciu ze wspomnień była Mariną. Tym samy za punkt honoru postanowiłem, że jeśli kiedykolwiek będę miał szansę, zdobędę całą piątkę! 

Oczywiście, tajemniczą piątką z moich wspomnień jest pierwsza seria lalek, będąca połączeniem współpracy Mattela i firmy odzieżowej – United Colors of Benetton, wydana w 1990 roku. 

Przyznam, że długo zbierałem się do zakupu którejkolwiek lalki z serii. Jakiś czas temu trafiła do mnie używana Christie, ze znacznie skróconymi włosami i bez oryginalnego stroju, będącego niemal kwintesencją linii! Biorąc pod uwagę moje ortodoksyjne podejście do lalkowych outfitów, Christie szybko trafiła pod młotek i… nawet nie wiem, gdzie się teraz znajduje. Pozostała po niej wyłącznie notka na blogu… 

Na jakiś czas zapomniałem zupełnie o całej serii ‚United Colors of Benetton’, aż w końcu… Barbie pojawiła się na Allegro! I to w dość przystępnej cenie! Doszedłem do wniosku, że okazja może się szybko nie powtórzyć, więc kliknąłem „kup teraz” i tak oto…

…przedstawiam Barbie ‚United Colors of Benetton’ z roku 1990!

Barbie przybyła do mnie w stanie NRFB, jednakże, jako, że nie jestem fanem fotografowania przez szybkę, wysunąłem wewnętrzną tekturę, bez odpinania od niej lalki (uwierzcie, ciężko jest mi się powstrzymać przed całkowitym wyjęciem jej z pudełka!).

Z tyłu pudełka znajduje się oczywiście „słynne” zdjęcie oraz dość istotne informacje z kolekcjonerskiego punktu widzenia. Po pierwsze, azjatycka przyjaciółka Barbie nazwana jest Mariną, a nie Kirą, w związku z czym jasne jest, że zarówno pudełko, jak i znajdująca się wewnątrz Barbie wydane zostały na rynek Europejski. Po drugie, producent informuje posiadacza, że Ken i Teresa wydani zostali wyłącznie w Europie (Teresa and Ken dolls not sold in U.S.)! To by wyjaśniało, dlaczego ‚United Colors of Benetton’ Teresa jest uważana za kolekcjonerów za tzw. model VHTF (very hard to find)!

Po wysunięciu wewnętrznej części pudełka, moim oczom ukazał się katalog z akcesoriami dla dziewcząt, sygnowanymi imieniem Barbie oraz popularne w latach 80. i na początku 90. tekturowe dodatki. Tym razem jednak nie są to gadgety dla Barbie (poza ramką ze zdjęciem), ale dla samej właścicielki – linijka, szablon do odrysowywania wzorków i… bliżej nieokreślone coś (w prawym dolnym rogu), wszystko ozdobione geometrycznymi wzorami.

Sama w sobie, Barbie niemal niczym nie różni się od innych swoich wcieleń pochodzących z początków lat 90. Jednakże, w połączeniu z dość skomplikowanym strojem, kipiącym ferią barw i wzorów, tworzy zachwycające połączenie!

Cytrynowo żółty golf na krótki rękaw, czerwona kurtka oraz dopasowana do niej spódniczka mini zdobione są prostą lamówką o kwiatowym wzorze. Do tego niebieskie leginsy, także w kwiatowe wzory oraz bawełniane, różowe getry… Wszystko to przywodzi mi na myśl Patricię Field, stylistkę gwiazd, odpowiedzialną za kostiumy chociażby w „Seksie w wielkim mieście”, której stylizacje na pozór są zbiorem niepasujących do siebie ubrań, tworzących w efekcie fenomenalne połączenia!

Dodatkowo Barbie otrzymała czerwony filcowy kapelusz:

pasującą do leginsów torbę-worek…

neonoworóżową bandanę, czerwone adidasy/trampki (szkoda, że nie szpilki!) i, jak na lalkę playline przystało – niebieską szczoteczkę do włosów.

Po otwarciu pudełka czekała na mnie niezbyt przyjemna niespodzianka – silikonowa gumka, którą związane były włosy Barbie, po ponad dekadzie latach obróciła się w klejące się do wszystkiego strzępki..

Jak już wspominałem, Barbie jest typową przedstawicielką początku lat 90. – karbowane platynowe włosy, obfita i potargana grzywka, niebieskie oczy… Mimo oszczędności w ich graficyzacji, jest w nich coś, dzięki czemu zawsze rozpoznam ‚United Colors of Benetton’ Barbie spośród innych trupków! Może to ciemnobrązowe brwi? A może krwistoczerwone usta? Hm…

Na koniec zdjęcie Barbie i dwóch innych lalek z serii ‚United Colors of Benetton’, które dołączyły do mojej kolekcji. Kto to taki? Dowiecie się następnym razem… 😉