Nie lubię Poczty Polskiej. Nie lubię jej i już! Czemu? Chociażby dlatego, że nie byłaby sobą, gdyby nie utrudniała dostawy większości zaadresowanych dla mnie paczek! I tym razem nie obyło się bez problemów… Najpierw znalazłem w skrzynce awizo. Po krótkim wywiadzie środowiskowym zorientowałem się, że listonosz nawet nie pofatygował się, by wziąć ze sobą paczkę! Od razu zostawił powiadomienie. Poszedłem więc na pocztę, punkt osiemnasta wcisnąłem guzik, coś zabrzęczało, coś zaświstało i w moje ręce wpadł świstek z numerem „160”. Zaniepokoiła mnie zamieszczona nad nim informacja – „oczekujących: 20 osób”, z resztą, całkiem słusznie. Prawie godzina czekania, w końcu słyszę – gong, patrzę na ekran – 160. Idę…
– Dzień dobry! Chciałbym odebrać paczkę…
– Ta, yyy… Chwila! – pani zza okienka wstała i zniknęła, zamykając za sobą drzwi na zaplecze, abym przypadkiem nie podejrzał, jak inni pracownicy poczty sortują listy! Jej nieobecność rzeczywiście trwała chwilę (a chwila to pojęcie względne!), jednakże myślałem, że poszła po paczkę. Wróciła z pustymi rękami.
– Ja nie mam tej paczki!
– Jak to pani nie ma?
– No, yyy… dziś jej nie ma…
– Ale jak to dziś jej nie ma? Tu jest wyraźnie napisane: w dniu dzisiejszym, w godzinach od 18.00 do 20.00!
– Ale dziś nie ma…
– Ale…
– Ale niech się pan nie martwi, paczka będzie tu leżała dwa tygodnie, zdąży pan…
– Proszę pani, gdyby mi nie zależało, nie siedziałbym tu od godziny!
– Dziś nie. Jutro… jutro od rana pan przyjdzie! – w tym momencie usłyszałem gong, a gdy spojrzałem w górę, na ekranie migał już numer „161”.
Szybko opanowałem moją wściekłość trzema wypalonymi pod rząd papierosami. Wróciłem następnego dnia. Na szczęście dla pani za szybą, obeszło się bez komplikacji…
Tak oto mogę Wam przedstawić Betty Draper – silkstonową bohaterkę serialu „Mad Men”. Przyznam, że choć moi rodzice namiętnie oglądali każdy odcinek, ja nie zniosłem ani jednego (głównie ze względu na lektora na kanale Fox Life) i nie mam na prawdę pojęcia, o co chodzi i kto jest kim?!
Moje zainteresowanie serialem nie wzrosło nawet, gdy w 2010 roku firma Mattel wypuściła promocyjne zdjęcia lalek Silkstone, wzorowanych na postaciach z „Mad Men’a”. Natomiast wzrosło zainteresowanie samymi lalkami, a jakże!
W skład serii ‚Mad Men’ weszły cztery lalki – (od lewej, u góry) Joan Holloway, Roger Sterling, Don Draper i (chyba jego żona?!)… Betty Draper.
Tak jak w większości przypadków, tak i teraz moją uwagę przykuły wyłącznie lalki-kobiety, szybko trafiając na wishlistę. Niestety, na polskich portalach aukcyjnych szukać ich można było ze świecą w ręku, ebay.com był natomiast za drogi (sam koszt przesyłki lalki silsktone to równowartość modelu z lat 90. w stanie NRFB!). Aż w końcu… stał się cud! Betty Draper pojawiła się na rodzimym Allegro! Nie mrugnąłem nawet okiem, od razu kliknąłem „kup teraz”! Mimo pocztowych komplikacji, gdy już wyjąłem jej pudełko z kartonu po hulajnodze(!), cieszyłem się, jak dziecko…
Samo pudełko jest dość duże, w porównaniu chociażby z inną silkstone – Debut Barbie (2009), zaś jego front zdobi motyw serialowy. Z tyłu zaprezentowana jest cała seria ‚Mad Men’ oraz informacja o ilości lalek wydanych na całym świecie, nieprzekraczającej 10.000 (Gold Label).
Standardowo, wewnętrzne „pudełko” owinięte jest białą, prasowaną bibułką, chroniącą lalkę.
Początkowo Betty nie wydawała się zadowolona. Jakby chciała mnie zrugać za spędzoną na poczcie noc! Jednak chwilę później zalotnie spoglądała z ukosa… W tym właśnie tkwi urok Silkstone – niby to dobrze znany headmold Vintage 1958, a jednak jakiś inny, w zależności od kąta spojrzenia…
Zanim wyjąłem Betty z jej pudełka, dokładnie przyjrzałem się każdemu szczegółowi… Począwszy od siateczki na włosach, dzięki której fryzura lalki jest nadal idealna…
przepięknej sukni o łódkowym dekolcie, marszczonym gorsecie i rozkloszowanej spódnicy-bombce, utrzymanej w stylistyce lat 60. XX wieku…
idealnie wyprofilowanym szpilkom i nylonowym rajstopom…
oraz maleńkiej torebce i jeszcze mniejszym – puderniczce i szmince! Odpakowane możecie zobaczyć na mieszczańskim blogu 😉
W końcu jednak nastał ten moment, w którym poluźniono białe wstążki i Betty Draper wyszła z pudełka…
Dzięki temu mogłem podziwiać kolejne szczegóły – kokardę…
zapięcie perłowego naszyjnika…
rajstopy…
czy typową dla lalek Silkstone – metkę na nadgarstku!
Kiedy już nacieszyłem oczy, a koniuszki palców poznały fakturę każdego z tworzyw, postanowiłem usunąć ochronną siateczkę, by przyjrzeć się hipnotyzującej twarzy Betty Draper.

