Sailor Moon by IGEL (11,5”)

„Nazywam się Bunny Tsukino, mam 14. lat i chodzę do drugiej klasy szkoły średniej. Znak zodiaku – rak, grupa krwi – zero, ulubiony kamień – perła. Jestem trochę roztrzepana, łatwo doprowadzić mnie do łez. Pewnego dnia dziwny kot, zwany Luną, przyszedł do mnie i uczynił ze mnie wojownika. Kazał mi walczyć ze złem i niesprawiedliwością. Nie jest to łatwe, ale… daję sobie radę!” 

Któż choć raz nie słyszał powyższych słów wypowiadanych głosem pani Danuty Stachyry? Tak właśnie rozpoczynał się niemalże każdy odcinek kultowego już serialu „Czarodziejka z Księżyca”, opowieści o przyjaźni, miłości i, oczywiście – walce ze złem…

Oprócz tytułowej Sailor Moon, w serii Classic (czyli pierwszej), kolejno pojawiały się inne czarodziejki – z Merkurego (niebieska), z Marsa (czerwona), z Jupitera/Jowisza (zielona) i z Wenus (pomarańczowa). 

Jako, że w latach 90. i po roku 2000. „Sailor Moon” biła rekordy popularności, wielkie firmy zbijały majątek na gadgetach związanych z serialem – począwszy od karteczek do segregatora, przez wszelkiego rodzaju notatniki i zeszyty, piórniki, pudełka śniadaniowe i tornistry, po atrybuty czarodziejek w skali 1:1 i wreszcie… lalki!

Na dobrą sprawę dziś trudno zliczyć wszelkie wydane od 1991 roku serie, związane z „Sailor Moon”! Pomijając pluszowe lalki-przytulanki i tzw. action figures, samych „barbiokształtnych” powstały setki! Sześciocalowe, 11,5” i większe. A wszystko to pomnożone przez liczne postaci, które doczekały się swoich winylowych podobizn – od czarodziejek, po wrogów… Poniżej zdjęcie skradzione z internetu, przedstawiające wszystkie pięć czarodziejek, wydane przez firmę Bandai (ta sama, która w latach 80. współpracowała z Mattelem!):

(google.com)

Jak widać, oprócz podobieństw kolorystycznych i mangowatych oczu, lalki nie przypominają swoich rysunkowych pierwowzorów, a przynajmniej nie zachwycają, jak one! Gdzieś między nieporadnie wyglądającymi ciałami, tym samym headmoldem, spadającymi rękawiczkami, niedopasowanymi strojami i monstrualnymi kokardami zanika cały urok i seksapil czarodziejek! Co prawda wojowniczki pełnoletnie jeszcze nie były, ale dzięki transformacji stawały się pełnokrwistymi kobietami, będącymi urzeczywistnieniem fantazji niejednego z mężczyzn. Lalki natomiast wyglądają nieco, jak Skipper, ubrana w strój Barbie… 

Podobnie sprawa ma się w kwestii Tuxedo Kamen, bądź, jak kto woli – Mamoru Chiba, który, mimo iż w serialu non stop ubrany jest w to samo, potrafi rozkochać w sobie każdą z dziewcząt, tak jego winylowy odpowiednik przywodzi na myśl ‚Midge Wedding Party Giftset’ i niosącego obrączki Todda…

(google.com)

„Czarodziejka z Księżyca” bez dwóch zdań jest bajką mojego dzieciństwa! Każdego ranka (później także i popołudnia) siadałem, jak zaczarowany, by razem z Bunny, Ami, Rei, Mako i Minako walczyć ze złem. Po dziś dzień chętnie wracam do tamtych czasów, włączając jeden z odcinków, zapisanych na dysku twardym mojego komputera…

Kiedy więc tylko zobaczyłem, że jedna z dollplazowiczek – Agamich, postanowiła sprzedać lalkę Sailor Moon, nie zastanawiałem się ani minuty! Co prawda lalka przyszła już jakiś czas temu, ale dopiero wczoraj znalazłem czas, by zająć się tym cytrynowożółtymi dredami, które zwisały lalce z tyłu głowy 😉

Wśród wielu lalkowych wersji Czarodziejki z Księżyca ta jest chyba najzabawniejsza! Prezentowana już przez Rudego Królika i Ziutek44 wersja bardziej przypomina wiecznie głodną, rozkapryszoną Bunny Tsukino, niż odważną Sailor Moon…

Jak już wspominałem, wszystkie plastikowe czarodziejki mają ten sam problem – niedopasowane mundurki! Jak tu walczyć ze złem, kiedy świat przysłania ci kokarda, a kołnierz odstaje? To wręcz niemożliwe! Dlatego postanowiłem nieco dopasować strój i zmniejszyć kokardy… W zasadzie to zmniejszyłem jedną – przednią przyszyłem z tyły, natomiast tylną uszyłem od nowa i umieściłem z przodu.

Mimo iż mundurek był nieco za duży, przyznaję, że firma się postarała w kwestii detali – paski na kołnierzu, bufki, przeszycie pod biustem, broszka… Tylko spódniczka mogłaby być bardziej plisowana i nieco krótsza! 😉

Włosy mojej Sailor Moon, pomimo idealnego koloru, są bardzo złe gatunkowo! Po raz pierwszy spotkałem się z tworzywem, które jest niemal całkowicie odporne na kurację wrzątkiem! Nie pamiętam, ile raz powtarzałem cały proces polewania, czesania i schładzania!? Na szczęście w końcu udało się je okiełznać, zrobić dwie „kulki” i skręcone kitki…

Oryginalnie zapakowana Sailor Moon posiadała także rękawiczki, buty, prawdopodobnie księżycowy sierp oraz na pewno księżycowy diadem, po którym zostały już tylko dziury na czole. To jedyne zdjęcie, na którym nie usunąłem otworów w programie graficznym. Swoją drogą, nie można było rozwiązać kwestii diademu inaczej? Czy rzeczywiście dziury w czole były aż tak praktyczne? To chyba logiczne, że tak mały element, jak diadem szybko zaginie „w akcji”, a lalka do końca życia będzie straszyć ciemnością wnętrza swojej główki…

Specjalnie dla ciekawskich zrobiłem także zdjęcia porównawcze ciał Sailor Moon i standardowej Barbie z lat 90. – ‚Glitter Hair’ (1993). Jak widać, ciało czarodziejki jest dosyć dziwne, skręcane na plecach za pomocą śrubek. Ręce i nogi odchylają się na boki, talia jest skrętna, aczkolwiek potrzeba wiele wysiłku, by tego dokonać.

Sygnatura na plecach informuje o prawach EM.TV do wizerunku Sailor Moon

Aktualizacja – dzięki pomocy Dollseconhand wiem, że to lalka niemieckiej firmy IGEL. W sieci znalazłem zarówno zdjęcie Sailor Moon, jak i Sailor Mars:

(google.com)

Na tym zakończę dzisiejszą notkę. Niestety w trakcie sesji Czarodziejka z Księżyca dostała informację od Luny o kolejnym demonie atakującym bezbronnych ludzi i czym prędzej ruszyła im na pomoc! 😉